dr Piotr Wasilewski

AdwokatPartner

Bio

Specjalizuje się w prawie mediów i reklamy (w tym w szczególności w zakresie mediów elektronicznych), prawie nowych technologii oraz prawie własności intelektualnej, prowadząc kompleksową działalność doradczą, jak i prowadząc spory sądowe, ze szczególnym uwzględnieniem ochrony dóbr osobistych w Internecie. W Kancelarii odpowiada za praktykę Media Communication & Entertainment.

Członek założyciel Stowarzyszenia Prawa Nowych Technologii, członek Zespołu Esport przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji. Stały doradca Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska. W latach 2005–2006 koordynator prawny ruchu Creative Commons Polska.

Prelegent na konferencjach w Polsce i za granicą, trener specjalistycznych szkoleń z zakresu prawa własności intelektualnej i szeroko rozumianego prawa Internetu, wykładowca studiów podyplomowych (Uniwersytet Jagielloński, Polska Akademia Nauk). Autor licznych publikacji naukowych i popularnonaukowych, w tym monografii: Open Content. Zagadnienia prawne oraz Wolność prasowej wypowiedzi satyrycznej. Studium cywilistyczne na tle porównawczym.

Adiunkt w Zakładzie Prawa Konkurencji i Środków Masowego Przekazu w Katedrze Prawa Własności Intelektualnej Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz studiów podyplomowych z zakresu własności intelektualnej.

Doradza klientom w języku polskim i angielskim.


Powiązane newsy

Publikacje 6
24 lis 2022

The CEE Legal Matters Comparative Legal Guide: TMT 2022

Zapraszamy do lektury CEE Legal Matters Comparative Legal Guide: TMT 2022 dla Polski. Autorami rozdziału są eksperci TKP: Xawery Konarski, Piotr Wasilewski oraz Anna Jelińska-Sabatowska.

30 mar 2022

Czy YouTuber, TikToker, gamer świadczą usługi VoD? Kilka słów o obowiązkach ciążących na dostawcach VoD

Komunikaty KRRiT wywołały niemałe zamieszanie w świecie audiowizualnych usług medialnych, w szczególności wśród podmiotów publikujących swoje treści za pośrednictwem platform takich jak YouTube, TikTok czy Vimeo.

W artykule Piotr Wasilewski, Agnieszka Karcz oraz Bartłomiej Łącki odpowiedzą na pytanie czy użytkownicy platform udostępniania wideo mogą podlegać licznym obowiązkom właściwym dostawcom VoD (w tym obowiązkowi wpisu do wykazu), które nakłada na takie podmioty znowelizowana ustawa o radiofonii i telewizji.

07 paź 2021

Przewodnik po influencer marketingu

Zachęcamy Państwa do lektury Przewodnika po influencer marketingu, który został opracowany przez Grupę Roboczą IAB Polska przy współpracy z Piotrem Wasilewskim i Agnieszką Karcz! W przewodniku przeczytają Państwo czym jest Influencer marketing, a także jak powinna wyglądać i czym się charakteryzuje praca na linii klient – agencja – Influencer oraz odbiorca. 

31 mar 2021

Akt o usługach cyfrowych. Kompendium

Szanowni Państwo,

23 lut 2021

Przewodnik IAB: Branże regulowane w social media

Polecamy Państwa uwadze przewodnik „Branże regulowane w social media” przygotowany przez Grupę Roboczą Social Media IAB Polska przy współpracy z Grupą Roboczą Prawo IAB Polska. Materiał zawiera podsumowanie zasad obowiązujących w poszczególnych mediach społecznościowych w Polsce w odniesieniu do reklamy produktów branż regulowanych (np. alkohol, farmaceutyki) wraz z wskazówkami dotyczącymi granic prawnych takiej komunikacji marketingowej.

17 wrz 2015

Ochrona gry komputerowej. Aktualne wyzwania prawne (red. Elżbieta Traple)

Nakładem wydawnictwa Wolters Kluwer ukazała się publikacja Ochrona gry komputerowej. Aktualne wyzwania prawne.
Monografia jest pierwszym na rynku wydawniczym opracowaniem kompleksowo
przedstawiającym regulacje prawne dotyczące gier komputerowych.

Aktualności 5
15 wrz 2022

CEE Legal HUB BootCamp 2022

W dniach 14-16 września 2022 r. na Kampusie Google for Startups w Warszawie będzie miał miejsce kolejny CEE Legal HUB BootCamp 2022.  

06 lip 2022

Parlament Europejski przyjął Akt o usługach cyfrowych

Zespół Media Communication & Entertainment opracował praktyczna listę Q&A na temat najważniejszych zagadnień wynikających z Aktu o usługach cyfrowych.  

04 lip 2022

Kancelaria TKP doradzała T-Mobile przy wdrożeniu telewizji internetowej

Serdecznie gratulujemy T-Mobile Polska startu nowej oferty usług telekomunikacyjnych, w ramach której operator będzie świadczył usługi telewizji internetowej ze 130 programami telewizyjnymi. Innowacyjność projektu polega na tym, że standardowy model IPTV został wzmocniony przez funkcjonalność OTT.

12 kw. 2022

Legal 500 EMEA 2022

Z przyjemnością informujemy, że kancelaria Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy po raz kolejny została rekomendowana w rankingu The Legal 500 (Legalease) EMEA 2022 w 5 obszarach praktyki. Xawery Konarski znalazł się w gronie leading individual w dwóch kategoriach, a Agnieszka Wachowska kolejny rok z rzędu została uznana za Next generation partner w kategorii TMT.

21 kw. 2021

The Legal 500 (Legalease) EMEA 2021

Z przyjemnością informujemy, że kancelaria Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy po raz kolejny została rekomendowana w rankingu The Legal 500 (Legalease) EMEA 2021 w 4 obszarach praktyki. Dwóch naszych prawników znalazło się w gronie Leading Individuals: Prof. Elżbieta Traple, PhD, hab. i adw. Xawery Konarski. R.pr. Agnieszka Wachowska kolejny rok z rzędu została uznana za Next generation partner. W poszczególnych kategoriach w gronie recommended lawyers znaleźli się: Data privacy and data protection: prof. UEK Jan Byrski, PhD hab., Prof. INP PAN dr hab. Grzegorz Sibiga, adw. Katarzyna Syska, Intellectual Property: Prof. INP PAN dr hab. Paweł Podrecki, Anna Sokołowska-Ławniczak Ph.D., Competition/Antitrust: Prof. INP PAN dr hab. Paweł Podrecki, dr Tomasz Targosz, dr Katarzyna Menszig-Wiese, LL.M, TMT: Prof. INP PAN dr hab. Grzegorz Sibiga, dr Piotr Wasilewski.

Wydarzenia 10
17 paź 2022

Forum Współpracy Edukacji i Biznesu - EduMixer

W dniach 18-20 października odbędzie się kolejna edycja Forum Współpracy Edukacji i Biznesu – EduMixer, której partnerem jest Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji. W tym roku obrady będą skupione na problemie bezpieczeństwa w teleinformatyce i związanych z tym wyzwaniami dla edukacji, rynku pracy i przedsiębiorców.

Na wydarzeniu nie zabraknie przedstawicieli TKP. W czwartek Piotr Wasilewski i Arkadiusz Baran poprowadzą warsztaty merytoryczne pt. „Nowe obowiązki przedsiębiorców wynikające z Digital Services Act (DSA). Jakie kompetencje będą potrzebne w świetle nadchodzących zmian?”

Udział jest bezpłatny.

11 lut 2022

Ochrona dóbr osobistych w Internecie

Program:

I część. Specyfika procesu o ochronę dóbr osobistych 

  • Szczególna konstrukcja odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych (naruszenie, bezprawność, wina)
  • Ochrona dóbr osobistych osób prawnych
  • Postępowanie w sprawach prasowych o naruszenie dóbr osobistych
  • Samodzielne kompletowanie dowodów oraz nowe reguły zabezpieczenia oraz wyjawiania/wydawania dowodów w postępowaniu sądowym
  • Zabezpieczenie roszczeń w procesie o ochronę dóbr osobistych
  • Zgłaszanie naruszeń: Facebook/Instagram, Twitter, YouTube, Linkedin, polskie portale internetowe
  • Najnowsze orzecznictwo krajowe i unijne w zakresie ochrony dóbr osobistych, m. in. Jezior przeciwko Polsce (31955/11), wyrok TS UE z 3.10.2019 r. w sprawie C-18/18, wyrok SN z 30.09.2016 r. (I CSK 598/15)

II część. Odpowiedzialność sprawcy a odpowiedzialności pośrednika internetowego 

  • Kto jest pośrednikiem internetowym w świetle aktualnie obowiązujących przepisów prawa (dyrektywa e-commerce/ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną, rozporządzenie 2019/1150)
  • Szczególne reguły odpowiedzialności pośredników – notice&takedown i notice&takeaction
  • Zakaz nakładania obowiązku ogólnego monitorowania, a możliwość nałożenia obowiązku filtrowania pod kątem szczególnych treści
  • Identyfikacja bezpośredniego sprawcy naruszenia
  • Kierunki zmian w 2021 r. (Digital Services Act)

III część. Ochrona prywatności a prawo do bycia zapomnianym 

  • Geneza prawa do bycia zapomnianym – wyrok TS UE w sprawie C-131/12
  • Realizacja prawa do usunięcia danych (art. 17 RODO)
  • Różnica w podejściu ochrony danych osobowych i dóbr osobistych
  • Odpowiedzialność cywilna z tytułu naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych
  • Realizacja prawa do bycia zapomnianym w procesie cywilnym (precedensowy wyrok SN z 13.12.2018 r., I CSK 690/17)
13 lip 2021

Ochrona dóbr osobistych w Internecie

Program szkolenia:

I część. Specyfika procesu o ochronę dóbr osobistych 
  • Szczególna konstrukcja odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych (naruszenie, bezprawność, wina)
  • Ochrona dóbr osobistych osób prawnych
  • Postępowanie w sprawach prasowych o naruszenie dóbr osobistych
  • Samodzielne kompletowanie dowodów oraz nowe reguły zabezpieczenia oraz wyjawiania/wydawania dowodów w postępowaniu sądowym
  • Zabezpieczenie roszczeń w procesie o ochronę dóbr osobistych
  • Zgłaszanie naruszeń: Facebook/Instagram, Twitter, YouTube, Linkedin, polskie portale internetowe
  • Najnowsze orzecznictwo krajowe i unijne w zakresie ochrony dóbr osobistych
II część. Odpowiedzialność sprawcy a odpowiedzialności pośrednika internetowego 
  • Kto jest pośrednikiem internetowym w świetle aktualnie obowiązujących przepisów prawa
  • Szczególne reguły odpowiedzialności pośredników – notice&takedown i notice&takeaction
  • Zakaz nakładania obowiązku ogólnego monitorowania, a możliwość nałożenia obowiązku filtrowania pod kątem szczególnych treści
  • Identyfikacja bezpośredniego sprawcy naruszenia
  • Kierunki zmian w 2021 r. (Digital Services Act)
III część. Ochrona prywatności a prawo do bycia zapomnianym
  • Geneza prawa do bycia zapomnianym – wyrok TS UE w sprawie C-131/12
  • Realizacja prawa do usunięcia danych (art. 17 RODO)
  • Różnica w podejściu ochrony danych osobowych i dóbr osobistych
  • Odpowiedzialność cywilna z tytułu naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych
  • Realizacja prawa do bycia zapomnianym w procesie cywilnym
22 kw. 2021

Zmiany w prawie wyrobów medycznych – ewolucja czy rewolucja?

26 maja 2021 r. wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2017/745 z dnia 5 kwietnia 2017 r. w sprawie wyrobów medycznych (dalej: Rozporządzenie MDR). W Polsce wciąż trwają prace nad projektem ustawy służącej wykonaniu przepisów Rozporządzenia. Celem webinaru jest przedstawienie trzech ważnych zmian, które już wkrótce staną się faktem w branży wyrobów medycznych: zasad zgodności regulacyjnej wyrobu po jego wprowadzeniu do obrotu, rewolucyjnego podejścia do oprogramowania jako wyrobu medycznego oraz znaczących ograniczeń działań marketingowych.

Eksperci przedstawią zakres zmian, które Rozporządzenie wprost wprowadza, przeanalizują przepisy projektowanej ustawy i wskażą praktyczne znaczenie omawianych zmian dla producentów, importerów i dystrybutorów wyrobów medycznych.

1. Podejście lifecycle w nowym rozporządzeniu MDR, czyli jak zapewnić zgodność regulacyjną wyrobu po jego wprowadzeniu do obrotu.

Nowe rozporządzenie MDR nie koncentruje się na zgodności regulacyjnej wyrobów medycznych przed wprowadzeniem na rynek, ale promuje zapewnienie tej zgodności w całym cyklu życia produktu. Nowe przepisy zwiększają odpowiedzialność firm produkujących wyroby medyczne i zobowiązują je do  stosowania określonych polityk i procedur przez cały okres pozostawania wyrobu medycznego na rynku. Określone obowiązki mają również importerzy i dystrybutorzy wyrobów medycznych.

  • Osoba odpowiedzialna za zgodność regulacyjną.
  • System zarządzania jakością
  • Nadzór po wprowadzeniu do obrotu
  • Identyfikacja podmiotów w łańcuchu dostaw
  • Konsekwencje braku zgodności w projekcie ustawy krajowej

2. Oprogramowanie jako wyrób medyczny w MDR – nowa definicja, wymagania, ochrona danych osobowych

  • Droga do uznania oprogramowania za wyrób medyczny – od MDD po MDR
  • Definicja oprogramowania medycznego w MDR; typy software’u, które mogą zyskać status wyrobu medycznego
  • Ochrona danych osobowych w kontekście oprogramowania medycznego (RODO, Schrems II)
  • Co przyniesie przyszłość?

3. Działania marketingowe w branży wyrobów medycznych

  • Aktywności uznawane za reklamę wyrobów medycznych
  • Podmioty uprawnione do prowadzenia reklamy wyrobu medycznego
  • Ograniczenia w treści reklamy do publicznej wiadomości
  • Ostrzeżenie w reklamie
  • Prowadzeniem reklamy wyrobów medycznych przez influencerów

Program PDF: 18.05.2021_Webinar_Program

Link do rejestracji: Zmiany w prawie wyrobów medycznych – ewolucja czy rewolucja? (getresponse.com)

25 lut 2021

Szkolenie: Ochrona dóbr osobistych w Internecie

W dniu 29 marca odbędzie się szkolenie pt. „Ochrona dóbr osobistych w Internecie”, którego organizatorem jest Akademia C.H. Beck.

Program wydarzenia:
I część. Specyfika procesu o ochronę dóbr osobistych 
  • Szczególna konstrukcja odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych (naruszenie, bezprawność, wina)
  • Ochrona dóbr osobistych osób prawnych
  • Postępowanie w sprawach prasowych o naruszenie dóbr osobistych
  • Samodzielne kompletowanie dowodów oraz nowe reguły zabezpieczenia oraz wyjawiania/wydawania dowodów w postępowaniu sądowym
  • Zabezpieczenie roszczeń w procesie o ochronę dóbr osobistych
  • Zgłaszanie naruszeń: Facebook/Instagram, Twitter, YouTube, Linkedin, polskie portale internetowe
  • Najnowsze orzecznictwo krajowe i unijne w zakresie ochrony dóbr osobistych, m. in. Jezior przeciwko Polsce (31955/11), wyrok TS UE z 3.10.2019 r. w sprawie C-18/18, wyrok SN z 30.09.2016 r. (I CSK 598/15)
II część. Odpowiedzialność sprawcy a odpowiedzialności pośrednika internetowego 
  • Kto jest pośrednikiem internetowym w świetle aktualnie obowiązujących przepisów prawa (dyrektywa e-commerce/ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną, rozporządzenie 2019/1150)
  • Szczególne reguły odpowiedzialności pośredników – notice&takedown i notice&takeaction
  • Zakaz nakładania obowiązku ogólnego monitorowania, a możliwość nałożenia obowiązku filtrowania pod kątem szczególnych treści
  • Identyfikacja bezpośredniego sprawcy naruszenia
  • Kierunki zmian w 2021 r. (Digital Services Act)
III część. Ochrona prywatności a prawo do bycia zapomnianym
  • Geneza prawa do bycia zapomnianym – wyrok TS UE w sprawie C-131/12
  • Realizacja prawa do usunięcia danych (art. 17 RODO)
  • Różnica w podejściu ochrony danych osobowych i dóbr osobistych
  • Odpowiedzialność cywilna z tytułu naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych
  • Realizacja prawa do bycia zapomnianym w procesie cywilnym (precedensowy wyrok SN z 13.12.2018 r., I CSK 690/17)
19 paź 2020

II Konferencja Prawo nowych technologii – aktualne problemy i nowe wyzwania

Zapraszamy Państwa do wysłuchania wystąpień naszych ekspertów na II Konferencji: Prawo nowych technologii – aktualne problemy i nowe wyzwania.

W trakcie spotkania poruszone zostaną m.in. następujące zagadnienia:

  • Cyberbezpieczeństwo jako składnik compliance oraz praktyki biznesowej.
  • Delikty internetowe – dochodzenie roszczeń w postępowaniach cywilnych.
  • Odpowiedzialność prawna oraz spory związane ze stosowaniem nowych technologii.
  • Czy środowisko prawnicze stanie się wreszcie cyfrowym? Covid-19 a paperless.
  • Najnowsze zmiany w prawie TMT w latach 2020/21
08 maj 2019

IX Konferencja Programu Współpraca w Ochronie Praw

Miło nam poinformować, że kancelaria Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy jest Partnerem dziewiątej edycji Konferencji Programu Współpraca w Ochronie Praw, której organizatorem jest Allegro. Wydarzenie odbędzie się 8 maja 2019 r. w Warszawie.

Podczas Konferencji nasi eksperci –  adw. prof. INP PAN dr hab. Paweł Podrecki  i adw. dr Piotr Wasilewski wezmą udział w panelu „Czy pojawił nowy zakres odpowiedzialności pośredników w obrocie elektronicznym w świetle dyrektywy Parlamentu EU i Rady o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym”. Moderatorem panelu będzie adw. prof. INP PAN dr hab. Paweł Podrecki.  Natomiast w drugiej połowie dnia rz. pat. dr Anna Sokołowska-Ławniczak i rz. pat. Aleksandra Młoczkowska poprowadzą warsztat pt. „Granice ochrony znaku na podstawie decyzji urzędów”.

Więcej informacji znajdą Państwo na stronie www.dlakupujacych.allegro.pl.

Zapraszamy do udziału!

31 maj 2017

Szkolenie: Jak skutecznie walczyć z hejtem i czarnym PR w Internecie?

Gdzie leży granica swobodnego wyrażania własnych opinii a zaczyna się naruszenie prawa? Jak skutecznie żądać usunięcia bezprawnych treści, a jak bronić się przed nieuprawnionymi żądaniami? Kto tak naprawdę odpowiada za bezprawne treści w Internecie?
Udzielenie wyczerpujących odpowiedzi na te i inne pytania będzie celem szkolenia, które zapewni uczestnikom nie tylko poznanie ram prawnych odpowiedzialności za publikowanie różnego rodzaju negatywnych treści w środowisku internetowym, lecz także zdobycie szerokiej, praktycznej wiedzy na temat ryzyk prawnych związanych z takimi aktywnościami oraz sposobów, które pozwalają ryzyka te skutecznie eliminować.

Szkolenie pn. „Jak skutecznie walczyć z hejtem i czarnym PR w Internecie?” poprowadzi 31 maja 2017 r. ekspert z naszej kancelarii – adw. dr Piotr Wasilewski

23 cze 2016

Warsztaty: Usługi i Klient w działalności Centrum Usług Wspólnych – wdrażanie usprawnień

W dniach 23-24 czerwca 2016 r. w Warszawie odbędą się warsztaty „Usługi i Klient w działalności Centrum Usług Wspólnych – wdrażanie usprawnień”. Przedmiotem wydarzenia będą m. in.:

  • Kluczowe wskaźniki efektywności (KPI) stosowane w procesach pomiaru stopnia satysfakcji Klienta,
  • Ocena dojrzałości CUW jako punkt wyjścia do planowania usprawnień,
  • Maksymalizacja korzyści z wdrożonych usprawnień w obszarze CUW,
  • Skuteczne narzędzia wspierające obsługę Klientów CUW.

Centra Usług Wspólnych to jeden z najdynamiczniej rozwijających się sektorów na polskim rynku. To przedsięwzięcia odpowiedzialne za realizację i obsługę konkretnych zadań operacyjnych. Celem ich utworzenia jest zwiększenie wydajności i skuteczności prowadzonych działań, co pozwala w przyjazny dla firmy sposób zoptymalizować wydatki.
Wdrożenie CUW przynosi realne korzyści oraz ugruntowaną pozycję.

Drugiego dnia warsztatów dr Piotr Wasilewski wygłosi referat dotyczący umów o gwarantowanym poziomie świadczenia usług (Service Level Agreement – SLA), a w szczególności uwarunkowań prawnych CUW, istotnych postanowień umów o świadczenie usług oraz zapisów SLA w perspektywie oczekiwań klientów.

Organizatorem wydarzenia jest MM Conferences.

18 maj 2016

Konferencja: Jednolity wymiar prawa własności intelektualnej w Europie XXI wieku – z perspektywy praktyka prawa

Serdecznie zapraszamydo udziału w Ogólnopolskiej Konferencji

„Jednolity wymiar prawa własności intelektualnej w Europie XXI wieku – z perspektywy praktyka prawa”.

Prelegenci Konferencji skupią się na przedstawieniu praktycznych zagadnień dotyczących praw własności intelektualnej: eksterytorialnego charakteru Internetu, zasad jednolitego rynku, swobodnego przepływu towarów i usług w Unii Europejskiej, terytorializmu praw własności intelektualnej. Współczesny prawnik musi bowiem posiadać nie tylko wiedzę stricte prawniczą, ale także orientować się w zagadnieniach związanych z najnowszymi trendami technologicznymi i ich umiejscowieniem w prawie, a co najważniejsze, odpowiadać na potrzeby klientów, którzy prowadzą działalność gospodarczą w różnych formach, w tym tylko w Internecie. Te i inne kwestie będą przedmiotem prezentacji oraz dyskusji podczas Konferencji.

Najważniejsze tematy:

  • Pojęcie komunikowania utworu publiczności w orzecznictwie TS UE i jego znaczenie dla prawa polskiego;
  • Przegląd aktualnych inicjatyw unijnych w dziedzinie prawa własności przemysłowej oraz ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa;
  • Przegląd aktualnych inicjatyw unijnych w dziedzinie prawa autorskiego;
  • Naruszenia praw własności intelektualnej w Internecie na przykładzie tzw. „pośrednich” naruszeń praw autorskich;
  • Terytorializm praw własności intelektualnej w aspekcie jednolitego rynku;
  • Jurysdykcja sądów zagranicznych w sprawach z udziałem polskich przedsiębiorców, ze szczególnym uwzględnieniem prawa patentowego i jednolitego patentu europejskiego;
  • Terytorializm a organizacje zbiorowego zarządu – one stop shop w świetle dyrektywy o zbiorowym zarządzie.

Prelegenci: Prof. dr hab. Krystyna Szczepanowska-Kozłowska, dr hab. Paweł Podrecki, dr Katarzyna Klafkowska-Waśniowska, dr Piotr Kostański, dr Tomasz Targosz, dr Anna Tischner, dr Piotr Wasilewski

Udział: bezpłatny. Liczba miejsc ograniczona – decyduje kolejność zgłoszeń.

Program znajduje się tutaj: Konferencja IP 2016 – program

W razie pytań prosimy o kontakt z Panią Pauliną Lelek: ipconference2016@traple.pl
lub pod numerem telefonu: 516 175 909

W imieniu Organizatorów,
Adwokat, Prof. dr hab. Elżbieta Traple

Blog 22
22 lut 2022

Czy YouTuber, TikToker lub gamer świadczy usługi VoD, czyli o obowiązkach ciążących na dostawcach VoD – analiza rozszerzona

W ostatnim czasie Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji[1] opublikowała komunikaty, przypominające o obowiązku zgłoszenia się przez podmioty dostarczające audiowizualne usługi medialne na żądanie (VoD) do właściwego dla nich wykazu. Podmioty prowadzące taką działalność w dniu 1 listopada 2021 r. zostały zobligowane na mocy zmienionej ustawy o radiofonii i telewizji[2] do dokonania zgłoszenia najpóźniej do dnia 1 lutego 2022 r. Niedopełnienie tego obowiązku jest zagrożone karą administracyjną w wysokości do dwudziestokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw[3]. Pojawiające się komunikaty KRRiT wywołały niemałe zamieszanie w świecie audiowizualnych usług medialnych, w szczególności wśród osób publikujących swoje treści za pośrednictwem platform takich jak YouTube, TikTok czy Twitch. Szereg informacji oraz różnych komentarzy w przestrzeni publicznej, które były odpowiedzią na komunikaty KRRiT spowodował niemały chaos, wskutek czego trudno jest oddzielić rzetelne analizy od powielania niesprawdzonych lub niepełnych informacji mogących wprowadzać czytelników w błąd. Wobec powyższego stawiamy zatem pytanie, czy podmiot udostępniający treści audiowizualne za pośrednictwem platform VSP – takich jak np. YouTube, TikTok, Vimeo czy Twitch – może zostać zakwalifikowany w świetle ustawy RTV jako dostawca usług VoD? Jeśli tak, to jakie obowiązki ciążą na takim dostawcy? W niniejszym artykule postaramy się przybliżyć wszystkie te kwestie, a także wskazać na wątpliwości nad którymi warto dyskutować z krajowym regulatorem.

10 lut 2022

Czy YouTuber lub TikToker świadczy usługi VoD, czyli o obowiązku wpisania się do wykazu prowadzonego przez Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji

W ostatnim czasie Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (dalej: „KRRiT”) opublikowała komunikaty, przypominające o obowiązku zgłoszenia się przez podmioty dostarczające audiowizualne usługi medialne na żądanie (VoD) do właściwego dla nich wykazu. Podmioty prowadzące taką działalność w dniu 1 listopada 2021 r. zostały zobligowane na mocy zmienionej ustawy o radiofonii i telewizji do dokonania zgłoszenia najpóźniej do dnia 1 lutego 2022 r. Niedopełnienie tego obowiązku jest zagrożone karą administracyjną w wysokości dwudziestokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Komunikaty KRRiT wywołały ożywioną dyskusję o tym, kiedy i których użytkowników platform udostępniania wideo (VSP), tj. podmioty udostępniające treści audiowizualne za pośrednictwem takich platform jak np. YouTube, TikTok, Vimeo czy Twitch – można zakwalifikować w świetle ww. ustawy jako dostawców usług VoD. Co za tym idzie, czy podlegają oni w związku z tym innym, licznym obowiązkom, które nakłada na nie ta ustawa [w tym obowiązkom wynikającym z implementowania do polskiego porządku prawnego Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/1808[1]]?

12 maj 2021

Procedura notice & take action w projekcie Aktu o usługach cyfrowych (Digital Services Act)

Niniejszy artykuł stanowi fragment publikacji pt. „Akt o usługach cyfrowych. Kompendium”, która w całości poświęcona została omówieniu założeń projektu Aktu o usługach cyfrowych.

30 sty 2020

Możliwość powołania polskiego związku sportów elektronicznych

W dniu 16 października 2019 r. uchwalono ustawę nowelizującą z dniem 4 grudnia 2019 r. dotychczasową ustawę o sporcie[1]. Obowiązujące już nowe przepisy dotyczą przede wszystkim tworzenia oraz funkcjonowania polskich związków sportowych. Na ich gruncie związek sportowy występujący z wnioskiem o utworzenie nowego polskiego związku sportowego zobowiązany jest załączyć między innymi zaświadczenie o swej przynależności do międzynarodowej federacji sportowej działającej w sporcie olimpijskim lub paraolimpijskim bądź innej uznanej przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl)[2]. W przypadku e-sportu problemem jest to, że międzynarodowe organizacje, które zrzeszają podmioty działające w tej dyscyplinie, nie są uznawane przez MKOl.

Nowelizacja z końca ubiegłego roku zawiera jednak furtkę pozwalającą związkom sportowym uzyskać wnioskowany status mimo niespełniania wspomnianego wymogu. Zgoda na utworzenie polskiego związku sportowego, której udziela minister właściwy do spraw kultury fizycznej, może teraz zostać wyrażona również w przypadku przynależności do wskazanych w rozporządzeniu wykonawczym do ustawy międzynarodowych organizacji sportowych, które nie są uznawane przez MKOl[3]. Tym samym krąg podmiotów (związków sportowych), które będą mogły uzyskać status polskiego związku sportowego, może się znacznie rozszerzyć.

Należy podkreślić, iż ministerialny wykaz (na który nadal czekamy) będzie obejmował tylko te organizacje, które spełniają określone warunki. Pod uwagę będą brane następujące kryteria: aktywny udział w systemie walki z dopingiem (np. posiadanie obowiązującego porozumienia ze Światową Agencją Antydopingową – WADA), zasięg funkcjonowania podmiotu (np. działanie struktur organizacyjnych na różnych kontynentach), popularność (medialność) oraz stopień rozwoju (poziom współzawodnictwa na świecie, kontynentach)[4]. Oznacza to, że w wykazie będzie się mogła znaleźć tylko taka organizacja, która posiada odpowiednią renomę i wyróżnia się na rynku swoją pozycją oraz działalnością, w tym w kontekście przeciwdziałania patologiom sportowym (dopingowi).

Na tym tle trzeba zaznaczyć, że z utworzeniem polskiego związku sportowego wiążą się określone uprawnienia przysługujące tylko organizacjom o tym statusie. Zasadą jest przy tym wyłączność związków w zakresie tych uprawnień. W szczególności mają one wyłączne prawo do:

  1. organizowania i prowadzenia współzawodnictwa sportowego o tytuł Mistrza Polski oraz o Puchar Polski w danym sporcie;
  2. ustanawiania i realizacji reguł sportowych, organizacyjnych i dyscyplinarnych we współzawodnictwie sportowym organizowanym przez związek, z wyjątkiem reguł dyscyplinarnych dotyczących dopingu w sporcie;
  3. powołania kadry narodowej oraz przygotowania jej do igrzysk olimpijskich, igrzysk paraolimpijskich, igrzysk głuchych, mistrzostw świata lub mistrzostw Europy oraz
  4. reprezentowania tego sportu w międzynarodowych organizacjach sportowych[5].

Polski związek sportowy może ponadto utworzyć ligę zawodową, jeśli tylko w danej dyscyplinie współzawodnictwo sportowe jest organizowane w formie rozgrywek ligowych.

Podsumowując, rozporządzenie które zostanie wydane w następstwie omówionej zmiany ustawy o sporcie być może wreszcie pozwoli na utworzenie polskiego związku sportów elektronicznych, któremu przysługiwać będą prawa wyłączne określone w ustawie oraz szerokie kompetencje lobbingowe i regulacyjne dla całej dyscypliny.

[1] Ustawa z dnia 25 czerwca 2010 r. o sporcie (tekst jedn.: Dz. U. z 2019 r., poz. 1468 ze zm.).

[2] Artykuł 11 ust. 2 pkt 4) ustawy o sporcie.

[3] Zgodnie z projektowaną zmianą brzmienia art. 11 ust. 2 pkt 4) ustawy o sporcie do wniosku do ministra właściwego do spraw kultury fizycznej o wyrażenie zgody na utworzenie polskiego związku sportowego dołącza się zaświadczenie o przynależności do międzynarodowej federacji sportowej działającej w sporcie olimpijskim lub paraolimpijskim lub innej uznanej przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski albo ujętej w wykazie, o którym mowa w ust. 2a.

[4] Zob. uzasadnienie do projektu ustawy o zmianie ustawy o sporcie (druk sejmowy nr 3388).

[5] Art. 13 ust. 1 ustawy o sporcie.

11 gru 2019

Formalizacja e-sportu, czyli kluby, związki, ligi

Niewątpliwie istnieje wiele podobieństw między (jeszcze nieformalną) strukturą organizacyjną e-sportu a strukturą organizacyjną sportu tradycyjnego. W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę, że polski ustawodawca zdecydował się tak rozszerzyć dotychczasową definicję legalną sportu, aby m.in. również e-sport podlegał regulacjom właściwym dla sportów tradycyjnych. W ustawie o sporcie[1] dodano (w art. 2 ust. 1a) zapis brzmiący: „za sport uważa się również współzawodnictwo oparte na aktywności intelektualnej, którego celem jest osiągnięcie wyniku sportowego”. Z tego rozwiązania płyną między innymi następujące korzyści praktyczne: możliwość ubiegania się o dofinansowanie, zwolnienie przyznawanych nagród z podatku, zwiększenie ochrony zawodników profesjonalnych, ułatwienia w uzyskiwaniu wiz czy ochrona małoletnich.

Kluby (e-)sportowe

W następstwie rozszerzenia definicji ustawowej sportu zawodnicy i drużyny e-sportowe mogą zrzeszać się w klubach. Tak samo jak w przypadku innych dyscyplin klubem (e-sportowym) może być zarówno spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, jak i stowarzyszenie wpisane do KRS. Nazwa klubu sportowego może zawierać określenie „klub sportowy”, lecz nie jest to konieczne. Celem działalności klubu powinien być udział w rozgrywkach sportowych (np. PKD, dział 93 – działalność sportowa, rozrywkowa i rekreacyjna), ale nie musi to być jego jedyny cel. Zakładając klub sportowy, należy sformułować cele, jakie ma on realizować, i dobrać odpowiednią do ich realizacji formę prawną działania.

Związek (e-)sportowy

Minimum trzy kluby sportowe mogą z kolei utworzyć związek sportowy. W sporcie tradycyjnym to właśnie krajowy lub międzynarodowy związek sportowy jest ostatecznym beneficjentem uprawnień – zarówno tych przyznanych ustawą, jak i tych wynikających z samoregulacji środowiska skupionego wokół związku. Z utworzeniem kwalifikowanej formy związku, tj. polskiego związku sportowego, wiążą się określone i przysługujące tylko tego rodzaju organizacji uprawnienia.

Demokratyzacja e-sportu

E-sport nie posiada jednak w tym momencie zaplecza organizacyjnego, które plasowałoby go na tym samym poziomie co inne dyscypliny sportowe w kraju. Ponadto w odróżnieniu od sportów tradycyjnych jest podatny na zagrożenia wynikające z zależności od właścicieli praw do gier stanowiących przestrzeń współzawodnictwa. Dotyczy to twórców, producentów, dystrybutorów oraz deweloperów gier. W rezultacie gracze i profesjonalni zawodnicy nie mają wpływu na sport, który uprawiają, ani kontroli nad nim. Dla przykładu: wycofanie danej gry z rynku lub ingerencja w sposób jej funkcjonowania oddziałuje bezpośrednio na zawodników, którzy wyspecjalizowali się w niej. Podobne ograniczenia dotyczą turniejów organizowanych przez przedsiębiorców z sektora prywatnego – mogą oni w sposób dowolny decydować, które drużyny będą brać udział w rozgrywkach, lub co najmniej ustalać zasady ich uczestnictwa.

Polski związek (e-)sportowy

Tę nierówność można jednak zrównoważyć poprzez odpowiednie zarządzanie poszczególnymi siłami w e-sporcie. Służyłoby temu powołanie struktur – na przykład uregulowanego ustawowo polskiego związku sportowego – które dbałyby o prawa zawodników oraz porządkowałyby rynek poprzez wydanie kodeksów postępowania dla graczy i drużyn czy ustalenie zasad dotyczących transferów oraz arbitrażu. Niezależnie od kompetencji przyznanych ustawą taki związek mógłby również organizować rozgrywki e-sportowe oraz reprezentować interesy klubów – wspierać je w negocjacjach z partnerami biznesowymi, w sprzedaży praw marketingowych czy w promocji marek.

[1] Ustawa z dnia 25 czerwca 2010 r. o sporcie (tekst jedn.: Dz. U. z 2019 r., poz. 1468 ze zm.).

26 lis 2019

Własność intelektualna i umowy w e-sporcie

W działalności e-sportowej – podobnie jak w sportach tradycyjnych – mamy do czynienia z umowami zawieranymi między innymi z zawodnikami, organizacjami sportowymi, trenerami, sponsorami, nadawcami i organizatorami wydarzeń masowych. Jednak w przypadku e-sportu do tego katalogu podmiotów dodać należy influencerów, streamerów oraz producentów i deweloperów gier. Rodzi to konieczność rozbudowania umów o regulacje z zakresu prawa własności intelektualnej – zarówno na poziomie samej gry, w tym ochrony praw przysługujących jej twórcom i wydawcom, jak i wszystkich działań związanych z graniem i zaangażowanymi w nie osobami.

Dwa oblicza streamera

Wykonanie streamingu, to jest prowadzenie przez gracza transmisji na żywo ze swojej gry, należy rozpatrywać na dwóch płaszczyznach: działania o charakterze wykonawczym gry oraz indywidualnej twórczości zawodnika. Już na poziomie zawierania umowy między sponsorem a streamerem, który ma promować grę, pojawia się problem kwalifikacji formalnoprawnej takiego działania. Gry online niewątpliwie wymagają nieprzeciętnych umiejętności, opracowywania strategicznych posunięć, zwodzenia przeciwników czy szybkiej zmiany taktyki. Nie do końca przekłada się to jednak na twórczy rezultat działalności samego gracza wykraczający poza twórczą warstwę gry. Każde działanie gracza wydaje się o tyle odtwórcze, że sprowadza się do korzystania z rozwiązań przygotowanych przez twórców gry. Nawet jeśli będą one miały rys indywidualny, oparty na niepowtarzalnej strategii konkretnego gracza, to trudno im przypisać przymiot oryginalności. Jak się jednak okazuje, tym, co przyciąga przed monitory rzesze fanów, jest nie tylko gra, ale też często postać samego streamera. Dowcipne komentarze i niebanalne uwagi czy porównania powodują, że gra staje się jedynie tłem dla jego występu jako swoistego entertainera. W takim wypadku można już doszukiwać się cech twórczości opartych na oryginalności i indywidualności nie samej gry, lecz komentarzy i innych działań gracza. Znany i rozpoznawalny gracz gier elektronicznych zaczyna nabierać cech influencera, szczególnie jeśli inne prowadzone przez niego w mediach społecznościowych aktywności związane z grami elektronicznymi czy e-sportowym współzawodnictwem są śledzone przez grupę fanów. Zatem ocena potencjalnej twórczości i rodzaju umowy, jaką należy w związku z tym zawrzeć z graczem bądź influencerem, będzie każdorazowo zależeć od charakteru działalności gracza i oczekiwań stron kontraktu.

Wizerunek gracza

Utrwalanie i rozpowszechnianie wizerunku danej osoby wymaga jej zgody. Ponieważ jednak wizerunek może również stanowić daną osobową, spełnione muszą zostać obowiązki dotyczące przetwarzania takich danych wynikające z RODO. Obowiązki te spoczywają na administratorze danych, którym w przypadku turniejów zazwyczaj będzie organizator imprezy. Ponadto istotna może okazać się wyłączność na korzystanie z wizerunku zawodnika przez sponsora, organizatora bądź innego partnera biznesowego, który chciałby być kojarzony z konkretną drużyną lub zawodnikiem, streamerem lub influencerem. Niezbędne w takim przypadku będzie zatem, oprócz uzyskania stosownej zgody, odebranie od gracza także oświadczenia, że nie współpracuje on z żadnym innym podmiotem i zobowiązuje się takiej współpracy nie nawiązywać (czyli nie zezwalać innemu podmiotowi na korzystanie z jego wizerunku) w trakcie trwania umowy z partnerem.

19 lis 2019

Jakimi prawami rządzi się e-sport

Prężnie rozwijająca się branża e-sportowa to już nie tylko nieodłączna gałąź współczesnego współzawodnictwa i rozrywki, ale również nowe narzędzie budowania kompetencji zawodowych i rozwoju przemysłu kreatywnego. O specyfice rynku sportów elektronicznych stanowi bardzo duże zróżnicowanie uczestniczących w nim podmiotów. Do najważniejszych zaliczyć należy producentów i dystrybutorów gier, organizatorów zawodów, właścicieli drużyn oraz nadawców transmisji z rozgrywek e-sportowych. Istotną rolę pełnią także różnego rodzaju podmioty, których zawodowa działalność opiera się na wykorzystaniu narzędzi oferowanych przez Internet oraz social media (influencerzy, youtuberzy, vlogerzy, streamerzy itp.).

Zróżnicowanie podmiotów uczestniczących w „ekosystemie” sportów elektronicznych przekłada się na szeroki zakres obszarów prawa mających zastosowanie do ich działalności. Można je podzielić na obszary wsparcia prawnego, do którego zaliczamy takie dziedziny jak: prawo sportowe, prawo mediów, ochrona własności intelektualnej (w tym wizerunku), podatki, ochrona danych osobowych (RODO), gry i zakłady wzajemne, organizacja imprez masowych, rozwiązywanie sporów czy kontrakty e-sportowe, oraz obszary wsparcia regulacyjnego, obejmujące przykładowo: współpracę z regulatorami istotnymi dla branży e-sportu, tworzenie zasad i standardów uprawiania e-sportu, organizacji zawodów oraz szkolenia zawodników (m.in. Minister Sportu), współkreowanie warunków dla programów grantowych skierowanych do sektora gamingowego (m.in. PFR, NCBiR, PARP) czy konsultacje oraz udział w pracach grup roboczych nad nowymi regulacjami prawnymi.

Warto mieć też na uwadze, że e-sport generuje zbliżone do występujących w sporcie tradycyjnym ryzyka związane z zakłócaniem rywalizacji i współzawodnictwa. W tym kontekście pojawiają się problemy z manipulowaniem wynikami[1] czy z dopingiem[2] w zupełnie nowym, cyfrowym wymiarze tych naruszeń. Istniejące regulacje prawne właściwe dla sportów tradycyjnych często ich nie obejmują. W tego rodzaju przypadkach należy posiłkować się rozwiązaniami właściwymi dla innych dziedzin, na przykład przestępstw komputerowych lub naruszeń praw własności intelektualnej.

Heterogeniczność e‑sportu generuje wiele nowych wyzwań dla legislatora, dla regulatorów czy wreszcie dla prawników próbujących dostosować aktualnie obowiązujące przepisy do specyfiki sportów elektronicznych. Bez wątpienia konieczne jest przyjęcie nowych regulacji w tym obszarze poprzez uchwalanie prawa pozytywnego, różnego rodzaju koregulacje czy wreszcie samoregulację branży.

[1] Czytaj więcej w: Skandale e-sportu. Ustawiane mecze, doping, niezamknięte dachy. Czy to możliwe w grach?, WP Gadżetomania, 07.01.2013. Dostępny online: https://gadzetomania.pl/4187,skandale-e-sportu-ustawiane-mecze-doping-niezamkniete-dachy-czy-to-mozliwe-w-grach.

[2] Czytaj więcej w: M. Bellon, Polska firma powalczy technologią z hakerami i „dopingiem” w e-sporcie, Business Insider Polska, 26.01.2018. Dostępny online: https://businessinsider.com.pl/technologie/nowe-technologie/oszustwa-i-doping-w-esporcie/y1lj5dy; K. Kania, Doping w e-sporcie, PrawoSportowe.pl, 23.05.2017. Dostępny online: https://prawosportowe.pl/a/doping-w-e-sporcie.

28 lis 2017

Czy powstanie Lex Uber?

Do konsultacji publicznych trafił projekt ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz ustawy o czasie pracy kierowców[1], który stanowi próbę uregulowania świadczenia usług pośrednictwa w przewozie osób. Nakłada on szereg obowiązków na przedsiębiorców prowadzących taką działalność, jak również określa sankcje za naruszenie przepisów, w tym możliwość zablokowania dostępu do określonych platform teleinformatycznych, aplikacji mobilnych itp. Artykuł omawia wybrane, najważniejsze propozycje zmian.

****

Podczas gdy na poziomie unijnym toczy się dyskusja dotycząca kwalifikacji działalności podmiotów takich jak Uber, czyli m.in. dostawców aplikacji umożliwiających kojarzenie prywatnych kierowców z pasażerami i tym samym przejazd do wybranego przez pasażera miejsca w zamian za wynagrodzenie (por. sprawa o sygnaturze C-434/15 przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, opisywana już na naszym blogu), w naszym kraju został właśnie opublikowany projekt ustawy, który stara się uregulować działalność tego typu przedsiębiorców.

Definicja pośrednictwa przy przewozie osób

Projekt poszerza zakres pojęcia transportu drogowego, zdefiniowanego w ustawie o transporcie drogowym (dalej jako: „u.t.d.”)[2]. Obejmuje ono, zgodnie z art. 4 pkt 3 u.t.d., krajowy transport drogowy lub międzynarodowy transport drogowy (zdefiniowane odpowiednio w art. 4 pkt 1 i 2 u.t.d.). Zawiera się w nim, zgodnie z dalszą częścią art. 4 pkt 3 u.t.d., również każdy przejazd drogowy wykonywany przez przedsiębiorcę pomocniczo w stosunku do działalności gospodarczej, niespełniający warunków, o których mowa w art. 4 pkt 4 u.t.d., oraz działalność gospodarcza w zakresie pośrednictwa przy przewozie rzeczy. Projekt zakłada dodanie do art. 4 pkt 3 u.t.d. litery c) – nowy przepis sprawi, że określenie „transport drogowy” będzie obejmować również „działalność gospodarczą w zakresie pośrednictwa przy przewozie osób”. Można więc przyjąć, że przez taki zabieg (przy uwzględnieniu definicji „pośrednictwa przy przewozie osób”, o czym mowa niżej) przesądzono, że polski ustawodawca zakwalifikował działalność podmiotów takich jak Uber jako usługi transportu drogowego (Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie C-434/15 ma dopiero rozstrzygnąć czy jest to usługa transportowa, pośrednictwa czy społeczeństwa informacyjnego). Niezależnie od wyniku sprawy C-434/15 należy na marginesie przypomnieć, że na forum unijnym toczy się obecnie dyskusja nad gospodarką współdzielenia (sharing economy – por. artykuł na blogu dotyczący zaleceń Parlamentu Europejskiego w tym obszarze), w tym w szczególności nad koniecznością rozróżnienia świadczenia usług przez podmioty profesjonalne oraz przez osoby prywatne, które ma umożliwić tzw. partnerom społecznościowym świadczącym usługi w ramach gospodarki dzielenia się podleganie łagodniejszym wymogom prawnym.

Zgodnie z proponowaną definicją pośrednictwa przy przewozie osób pojęcie to obejmuje „działalność gospodarczą polegającą na:

  1. przekazywaniu zleceń przewozu osób samochodem osobowym, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie do przewozu powyżej 7 i nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą lub taksówką, lub
  2. zawieraniu umowy przewozu w imieniu klienta lub podmiotu wykonującego przewóz osób samochodem osobowym, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie do przewozu powyżej 7 i nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą lub taksówką, lub
  3. pobieraniu opłaty za usługę przewozu osób samochodem osobowym, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie do przewozu powyżej 7 i nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą lub taksówką, lub
  4. umożliwieniu zawarcia umowy przewozu i umożliwieniu uregulowania opłat za przewóz osób samochodem osobowym, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie do przewozu powyżej 7 i nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą lub taksówką

poprzez dostarczanie lub udostępnianie do tych celów programów komputerowych, aplikacji mobilnych, platform teleinformatycznych albo innych środków przekazu informacji”.

Powyższa definicja jest bardzo rozbudowana i szeroka, dlatego też można przyjąć, że obejmie zdecydowaną większość (jeśli nie wszystkie) działalności podmiotów pośredniczących w przewozie osób przy pomocy różnego rodzaju narzędzi informatycznych.

Licencja i obowiązki pośredników

Projekt wprowadza także obowiązek uzyskania licencji dla podjęcia i wykonywania transportu drogowego w zakresie pośrednictwa przy przewozie osób. Jak wskazano w uzasadnieniu projektu, „obowiązek posiadania licencji na pośrednictwo przy przewozie osób i spełnienia warunków związanych z jej uzyskaniem przez wszystkich pośredników ma na celu wprowadzenie równych i uczciwych zasad prowadzenia działalności w tym obszarze rynku przewozowego”. Jednocześnie projekt ustanawia wymagania, jakie muszą spełnić podmioty ubiegające się o licencję w zakresie pośrednictwa przy przewozie osób (zmiany w treści art. 5c u.t.d.). Uzyskaną licencję cofa się, gdy jej posiadacz prowadził działalność pośrednictwa przy przewozie osób, umożliwiając świadczenie usług przewozu osób lub rzeczy przez podmiot nieposiadający odpowiedniej licencji, o której mowa w art. 5b ust. 1, w tym także poprzez pobieranie albo umożliwienie uregulowania opłat za taką usługę”.

Ponadto na pośredników przy przewozie osób projekt nakłada szereg obowiązków, w szczególności w proponowanej treści art. 27b. Wskazano tam, że taki pośrednik jest obowiązany m.in. do weryfikacji spełniania przez przedsiębiorców wykonujących krajowy transport drogowy w zakresie przewozu osób i korzystających z jego usług wymagań dotyczących okresowego badania technicznego samochodu oraz posiadania ważnego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, a także do prowadzenia i przechowywania przez okres 5 lat elektronicznego rejestru wszystkich otrzymanych i przekazanych przedsiębiorcom wykonującym krajowy transport drogowy do realizacji zamówień na wykonanie przewozu osób.

Sankcje i kary

Za naruszenie projektowanych przepisów w zakresie pośrednictwa przy przewozie osób przewidziano szereg sankcji i kar. Poza wspomnianą już możliwością cofnięcia licencji w nowym brzmieniu załącznika nr 3 do ustawy wskazano także kilka rodzajów kar pieniężnych (od 1 000 zł do 40 000 zł).

Oprócz wyżej wymienionych, „standardowych” sankcji projekt wprowadza również dość dotkliwą możliwość „zablokowania przeznaczonych do wykonywania pośrednictwa przy przewozie osób programów komputerowych, numerów telefonów, aplikacji mobilnych, platform teleinformatycznych albo innych środków przekazu informacji w przypadku stwierdzenia wykonywania pośrednictwa przy przewozie osób bez wymaganej licencji”. Takie działanie ma być podejmowane przez Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) na wniosek Inspekcji Transportu Drogowego (ITD).

W uzasadnieniu projektu możemy znaleźć informacje na temat przyjętych rozwiązań w omawianym zakresie w innych krajach UE. Podobne narzędzie do blokowania aplikacji i in. funkcjonuje np. na Węgrzech.

Co dalej?

W ostatnich dniach projekt został skierowany do konsultacji publicznych, a zatem treść proponowanych przepisów może jeszcze ulec zmianie. Gdyby jednak zostały one przyjęte w obecnym brzmieniu, powstałoby ciekawe pytanie: jak zachowa się polski ustawodawca w przypadku orzeczenia przez Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie C-434/15, że usługa świadczona przez Ubera jest usługą społeczeństwa informacyjnego, a nie usługą transportową (jak przyjęto w projekcie)?

Niezależnie od powyższego największe wątpliwości budzi jednak przewidziana możliwość blokowania dostępu do określonych aplikacji mobilnych, platform teleinformatycznych i in., w tym przyznanie ITD kompetencji do wskazywania aplikacji i in., które miałyby podlegać blokowaniu.

Z kolei w ujęciu systemowym źródłem niepokoju może być próba wprowadzenia kolejnej punktowej regulacji, która umożliwia blokowanie określonych treści dostępnych przy wykorzystaniu Internetu. Warto bowiem przywołać w tym kontekście np. rejestr domen służących do oferowania gier hazardowych niezgodnie z ustawą o grach hazardowych (wprowadzony przez ustawę z dnia 15 grudnia 2016 r. o zmianie ustawy o grach hazardowych oraz niektórych innych ustaw, Dz. U. z 2017 r., poz. 88), do których dostęp jest blokowany przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych, oraz projektowane podobne rozwiązanie w zakresie nowelizacji ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym[3], gdzie przewidziano utworzenie przez Komisję Nadzoru Finansowego rejestru domen internetowych umieszczonych na Liście ostrzeżeń publicznych Komisji Nadzoru Finansowego.


[1] Projekt z dnia 18.09.2017 ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz ustawy o czasie pracy kierowców; https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12303152/katalog/12459384#12459384.

[2] Ustawa z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym (tekst jedn.: Dz. U. z 2016 r., poz. 1907 ze zm.).

[3] Projekt z dnia 10 lipca 2017 r. nowelizacji ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym oraz niektórych innych ustaw; https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12300403.

02 paź 2017

Kto ponosi odpowiedzialność za wpisy na profilach w serwisach społecznościowych?

W swoim niedawnym wyroku Sąd Najwyższy wypowiedział się na temat możliwości przypisania odpowiedzialności administratorowi profilu w jednym z serwisów społecznościowych za treści zamieszczane przez innych użytkowników (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 kwietnia 2017 r., sygn. akt I CSK 511/16). Skargę kasacyjną w tej sprawie złożył Rzecznik Praw Obywatelskich.

****

Stan faktyczny

Pozwany założył na jednym z portali społecznościowych profil, który umożliwiał lokalnej społeczności zamieszczanie opinii i wiadomości na temat życia gminy. Na stronie publikowano wypowiedzi dotyczące powoda, pełniącego funkcję burmistrza gminy, niekompetencji urzędników, panującego w urzędzie gminy nepotyzmu, działania układu powiązanego z grupami przestępczymi, popełniania przestępstw na szkodę interesu mieszkańców gminy oraz kierowniczej roli powoda w procederze fałszowania ksiąg wieczystych, związanym z nielegalnym przejmowaniem majątków. Wpisom tym towarzyszyły zdjęcia powoda autorstwa pozwanego. Jednocześnie ustalono, że powód w trakcie swej kadencji na stanowisku burmistrza nigdy nie był karany sądownie ani oskarżony o jakikolwiek czyn karalny, w szczególności o jakikolwiek czyn opisany na wzmiankowanej stronie internetowej. Pozwany nie zastosował się do wezwania powoda i nie zamieścił na tejże stronie oświadczenia o sprostowaniu informacji dotyczących powoda jako nieprawdziwych.

Stanowiska stron

Powód wniósł o zobowiązanie pozwanego do złożenia – na stronie internetowej i w lokalnej prasie – oświadczenia, iż informacje zamieszczone w wymienionych wpisach są nieprawdziwe oraz do zapłaty kwoty 10 tys. zł na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża. Na uzasadnienie swoich twierdzeń powód wskazał, że pozwany rozpowszechnia na przedmiotowym profilu nieprawdziwe i obraźliwe informacje dotyczące jego osoby, które stawiają go w negatywnym świetle w oczach opinii publicznej. Pozwany wniósł o oddalenie powództwa, podnosząc, że nie jest autorem wpisów wyliczonych w pozwie ani osobą odpowiedzialną za ich redagowanie i publikowanie. Stwierdził jednak, że – w jego ocenie – treść tych wpisów jest prawdziwa i nie narusza dóbr osobistych powoda.

Dobra osobiste zostały naruszone – kto ponosi odpowiedzialność?

Sądu obu instancji uznały, że dobra osobiste zostały naruszone przez sporne wpisy (sąd apelacyjny dopatrzył się naruszeń w przypadku niektórych z nich). Sąd okręgowy stwierdził, że „pozwany nie udowodnił prawdziwości zawartych w nich twierdzeń o faktach; tym samym nie wykazał, że jego działanie nie było bezprawne. To, że nie jest bezpośrednim autorem wpisów, postów i nośników informacji dotyczących powoda, nie zwalnia go z odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych powoda; pozwany stworzył portal umożliwiający anonimowym użytkownikom zamieszczanie nieprawdziwych informacji oraz krzywdzących sugestii i nim administruje”. Sąd apelacyjny podzielił sformułowaną przez sąd pierwszej instancji ocenę, iż niektóre wypowiedzi naruszyły dobre imię powoda oraz że odpowiedzialność za to „ponosi pozwany, który jako moderator strony internetowej miał wpływ na zamieszczane na niej materiały i był ich współautorem”.

Sąd Najwyższy: należy rozważyć odpowiedzialność pozwanego jako administratora strony internetowej

W skardze kasacyjnej Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy sądowi apelacyjnemu do ponownego rozpoznania. RPO zarzucił przede wszystkim naruszenia art. 24 k.c.[1] „przez błędną wykładnię polegającą na uznaniu, że pozwany był jednocześnie moderatorem strony […] i współautorem zamieszczonych na niej artykułów, oraz przypisaniu mu z tego powodu odpowiedzialności za te wpisy bez jednoznacznego wskazania przepisów właściwych ustaw jako wyłączających bezprawność działania pozwanego – albo za wpisy osób trzecich albo za swoje”. Sąd Najwyższy w pierwszej kolejności orzekł, że nie ma podstaw do przypisywania pozwanemu współautorstwa spornych wpisów, a w konsekwencji odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych powoda w tym zakresie. Współautorstwa nie można w szczególności wywodzić z faktu, że pozwany zamieszczał zdjęcia powoda swojego autorstwa, gdyż ten ostatni nie dochodził ochrony wizerunku, ani też z faktu, że we wpisach innych użytkowników pojawiały się dane, które udostępniał pozwany. Sąd Najwyższy uznał, że sąd drugiej instancji błędnie utożsamił dysponowanie przez pozwanego legalnymi informacjami o działalności gminy oraz wykonanymi przez niego zdjęciami powoda z działaniem sprawczym naruszającym jego dobra osobiste, co usprawiedliwia zarzut naruszenia art. 24 k.c.

Sąd Najwyższy wskazał ponadto, że odpowiedzialność pozwanego jako administratora strony internetowej za naruszenie dóbr osobistych powoda podlega również ocenie na podstawie przepisów ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (dalej jako „u.ś.u.d.e.”)[2], gdyż sąd apelacyjny powołał się na wyrok Sądu Najwyższego mówiący o odpowiedzialności hostingodawcy za przechowywane dane. Zdaniem Sądu Najwyższego możliwość oparcia rozstrzygnięcia na jej przepisach wymaga wcześniejszego ustalenia, że pozwany jest usługodawcą w rozumieniu art. 2 pkt 6 u.ś.u.d.e., a sąd drugiej instancji nie przesądził „czy udostępnienie przez niego strony internetowej innym osobom nastąpiło – chociażby ubocznie – w ramach działalności zarobkowej lub zawodowej”. Z powyższych przyczyn Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę sądowi apelacyjnemu do ponownego rozpoznania.

Czy administratora profilu na portalu społecznościowym można uznać za hostingodawcę?

Rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego w zakresie braku możliwości uznania pozwanego za współautora spornych wpisów oraz, w konsekwencji, przypisania mu odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych powoda jako bezpośredniemu sprawcy należy uznać za słuszne. Zamieszczanie zdjęć przez pozwanego nie może bowiem automatycznie przesądzać o współautorstwie komentarzy zamieszczanych przez innych użytkowników.

Zdecydowanie więcej wątpliwości budzą rozważania w zakresie poszukiwania podstaw odpowiedzialności w u.ś.u.d.e. Trafny jest pogląd, iż nie można było przypisywać odpowiedzialności pozwanemu za wpisy innych użytkowników tylko z tego powodu, że założył określony profil w serwisie społecznościowym, na którym można było zamieszczać takie wpisy. Sąd Najwyższy miał jednak wątpliwości, czy do pozwanego w ogóle można stosować przepisy u.ś.u.d.e. oraz, co za tym idzie, czy należy rozważać wyłączenia odpowiedzialności hostingodawców za przechowywane dane, i m.in. z tego powodu uchylił wyrok, a zatem nie przesądził, czy pozwany ponosi odpowiedzialność w związku z zachowaniem niezgodnym z art. 14 u.ś.u.d.e.

W swojej obronie pozwany twierdził, że nie posiada legitymacji biernej w procesie w przeciwieństwie do właściciela serwisu społecznościowego, w którym założono profil wykorzystany do zamieszczenia spornych wpisów. Uzasadnienie wyroku nie pozwala niestety na jednoznaczne rozstrzygnięcie, czy wątpliwości Sądu Najwyższego w zakresie możliwości uznania pozwanego za usługodawcę w rozumieniu u.ś.u.d.e. były uzasadnione. Przyjmując jednak, że pozwany może zostać uznany za takiego usługodawcę, kluczowe znaczenie w tym kontekście miałaby odpowiedź na pytanie, czy administratora profilu na portalu społecznościowym można uznać za hostingodawcę. W świetle definicji hostingu[3] za hostingodawcę można byłoby uznać zarówno właściciela serwisu społecznościowego, który udostępnia zasoby swojego systemu informatycznego i umożliwia zakładanie profili (stron internetowych) w tym serwisie, jak i podmiot, który „tylko” administruje takim profilem, gdyż udostępnia te zasoby w celu np. zamieszczania wpisów przez innych użytkowników. Nie jest przy tym konieczne, aby te zasoby należały do niego. Należy zatem wnioskować, że osobę administrującą profilem na portalu społecznościowym można zakwalifikować jako hostingodawcę.


[1] Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (tekst jedn.: Dz. U. z 2017 r., poz. 459).

[2] Ustawa z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (tekst jedn.: Dz. U. 2017, poz. 1219).

[3] Zgodnie z art. 14 ust. 1 u.ś.u.d.e. jest to usługa polegająca na „udostępnianiu zasobów systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę”. Z kolei dyrektywa 2000/31/WE (dyrektywa o handlu elektronicznym) definiuje ją w art. 14 ust. 1 jako „usługę społeczeństwa informacyjnego polegającą na przechowywaniu informacji przekazanych przez usługobiorcę”.

28 sie 2017

Parlament Europejski przedstawił zalecenia w zakresie programu na rzecz sharing economy. Co dalej z Uberem i Airbnb?

W dniu 15 czerwca 2017 r. Parlament Europejski wydał rezolucję dotyczącą tzw. gospodarki dzielenia się (ang. sharing economy)[1]. Parlament podkreślił, iż Unia powinna czerpać korzyści płynące z gospodarki dzielenia się, ale powinna to robić z poszanowaniem zasad uczciwej konkurencji, praw pracowniczych i przepisów podatkowych.

****

Statystyki

Z badań przeprowadzonych w roku 2016 przez Eurobarometr wynika, że 17% europejskich konsumentów korzysta z usług świadczonych w ramach gospodarki dzielenia się, a 52% ma świadomość dostępności tego rodzaju usług. Jednocześnie całkowita wartość transakcji dokonanych w roku 2015 za pomocą platform łączących usługodawców z konsumentami w czterech głównych sektorach przekroczyła 28 mld euro – to niemal dwa razy tyle co rok wcześniej. Te cztery najpopularniejsze sektory to: zakwaterowanie, transport, crowdfunding i platformy pożyczkowe oraz internetowe rynki pracy nisko i wysoko kwalifikowanej. Świadczenie przez osoby prywatne innym osobom prywatnym usług współużytkowania zakwaterowania to największy sektor gospodarki dzielenia się pod względem liczby transakcji, natomiast pod względem wysokości przychodów na pierwszym miejscu są usługi transportowe. Polska zajęła 12. miejsce wśród państw członkowskich, ex aequo ze Szwecją i Austrią, z odsetkiem osób korzystających z platform współpracy na poziomie 15%[2].

Zalecenia ogólne

Parlament Europejski podkreślił w swoich zaleceniach, że Unia potrzebuje jasnej i wyważonej strategii w zakresie gospodarki współdzielenia. Uregulowania w tym zakresie powinny przyczyniać się do zapewnienia jasności prawa oraz zapewniać wszystkim podmiotom równe szanse działania (uregulowanie szarej strefy), ale nie ograniczać przy tym możliwości świadczenia usług. Posłowie jednoznacznie wskazali, że „gospodarka dzielenia się jest społecznie korzystna dla obywateli UE”. Nie należy przy tym traktować gospodarki dzielenia się jako zagrożenia dla gospodarki tradycyjnej. Posłowie skupili się na kilku szczegółowych kwestiach, z których niektóre omówiono poniżej.

Zalecenia szczegółowe

Parlament w pierwszej kolejności wskazuje na konieczność rozróżnienia świadczenia usług przez podmioty profesjonalne oraz przez osoby prywatne, co umożliwi tzw. partnerom społecznościowym świadczącym usługi w ramach gospodarki dzielenia się podleganie łagodniejszym wymogom prawnym. Jednocześnie zapewnione powinny zostać wysokie standardy jakości i wysoki poziom ochrony konsumentów, uwzględnione zaś powinny zostać różnice sektorowe. Zastrzeżono przy tym, że pewna forma ochrony możliwa jest na zasadzie samoregulacji. Posłowie również wzywają Komisję Europejską do „opracowania dalszych wytycznych dotyczących określenia skutecznych kryteriów rozróżniania między partnerami społecznościowymi a fachowcami”. Jak podkreślono w omawianej rezolucji, Parlament jest zdania, że „dobrym rozwiązaniem byłoby ustanowienie zbioru ogólnych zasad i kryteriów na szczeblu UE oraz zbioru odpowiednich wartości progowych na szczeblu krajowym, a także wzywa Komisję do przeprowadzenia w tym celu odpowiedniej analizy”.

Kolejnym ważnym aspektem jest konieczność spełnienia obowiązku informacyjnego względem konsumentów w zakresie świadczonej usługi (dotyczącego m.in. prawa właściwego oraz opisu praw i obowiązków) oraz zadbanie o skuteczne procedury dochodzenia roszczeń i rozstrzygania sporów.

Posłowie podkreślają także, iż niezbędne jest jak najszybsze wyjaśnienie systemu odpowiedzialności w ramach platform współpracy. W szczególności powinno zostać jednoznacznie przesądzone, „czy usługa podstawowa jest świadczona w ramach danej platformy czy też platforma oferuje jedynie usługę społeczeństwa informacyjnego w rozumieniu dyrektywy o handlu elektronicznym”. Jak się wydaje, jest to pokłosie wątpliwości dotyczących m.in. charakteru usług świadczonych z wykorzystaniem aplikacji Uber. W toku jest obecnie sprawa przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, który ma tę kwestię rozstrzygnąć, o czym pisaliśmy już na blogu.

W związku ze specyfiką omawianych platform współpracy posłowie wskazują, że „wszelkie nowe ramy regulacyjne powinny zwiększać zdolność platform w zakresie samoregulacji i stosowania mechanizmów wzajemnej oceny”. Mechanizmy te okazały się bowiem skuteczne w zakresie zapobiegania nadużyciom, manipulacjom i oszustwom.

W zakresie równych szans Parlament wskazuje, że „gospodarka dzielenia się nigdy nie powinna być sposobem na unikanie zobowiązań podatkowych” oraz że „przedsiębiorstwa świadczące porównywalne usługi, czy to w ramach gospodarki tradycyjnej, czy też gospodarki dzielenia się, powinny mieć funkcjonalnie podobne obowiązki podatkowe”.

Na koniec Parlament skupia się na dwóch sektorach gospodarki, w których omawiane platformy cieszą się największą popularnością, tj. na wspomnianych wyżej transporcie i zakwaterowaniu. W odniesieniu do transportu Parlament „apeluje do właściwych władz o promowanie korzystnego współistnienia wspólnych usług transportowych z systemem transportu konwencjonalnego”. Po raz kolejny przypomina się w tym kontekście iż „w sektorze mobilności istotne jest wyraźne rozróżnienie między (i) wspólnym korzystaniem z samochodu i dzieleniem się kosztami w kontekście konkretnej podróży zaplanowanej przez kierowcę w jego własnym celu oraz (ii) regulowanymi usługami przewozu osób”. Z kolei w zakresie zakwaterowania Parlament jednoznacznie krytykuje przepisy narzucane przez niektóre organy publiczne w celu ograniczenia świadczenia usług zakwaterowania dla turystów w ramach gospodarki dzielenia się.

Komentarz

Choć rezolucja, będąca reakcją Parlamentu na komunikat Komisji Europejskiej „Europejski program na rzecz gospodarki dzielenia się”[3], nie ma mocy prawnie wiążącej, to stanowi jednak wyraźny sygnał dla Komisji Europejskiej w zakresie postulowanych zmian w omawianym obszarze.

Z rezolucji wynika, że główną intencją posłów było zwrócenie uwagi przede wszystkim na konieczność ustanowienia kryteriów, które zapewnią wyraźne oddzielenie usług świadczonych przez profesjonalistów od usług świadczonych w ramach rzeczywistej gospodarki współdzielenia, a także przesądzą o rzeczywistym charakterze świadczonych usług pod względem przedmiotowym (w szczególności o tym, czy dana usługa może być uznana za usługę społeczeństwa informacyjnego). W obliczu aktualnych problemów w kwalifikowaniu niektórych usług obecnych na rynku jest to kierunek pożądany, zwłaszcza w kontekście zakresu odpowiedzialności usługodawców oraz zrównania szans dla prowadzenia działalności gospodarczej. Wydaje się jednak, że właśnie w stosunku do omawianych platform istnieje duże ryzyko „przeregulowania” tej materii, z czego posłowie najwyraźniej zdają sobie sprawę, zwracając uwagę choćby na już istniejące mechanizmy samoregulacji. Jednocześnie wyraźnie widać, że omawiany model ma jednoznaczne poparcie Parlamentu Europejskiego, przede wszystkim ze względu na lepszą alokację zasobów i aktywów, które w przeciwnym razie byłyby słabo wykorzystywane. Dlatego też od zmian w prawie najwyraźniej nie ma odwrotu, otwartą kwestią pozostaje jednak efekt końcowy.


[1] Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 15 czerwca 2017 r. w sprawie europejskiego programu na rzecz gospodarki dzielenia się (2017/2003(INI)); http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//TEXT+TA+P8-TA-2017-0271+0+DOC+XML+V0//PL.

[2] Dostęp do przywołanych statystyk: http://www.europarl.europa.eu/news/pl/headlines/economy/20170428STO72971/gospodarka-dzielenia-sie-poslowie-chca-unijnej-strategii-infografika.

[3] Komunikat Komisji do Parlamentu Europejskiego, Rady, Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego i Komitetu Regionów „Europejski program na rzecz gospodarki dzielenia się”. Dokument dostępny do pobrania ze strony http://ec.europa.eu/DocsRoom/documents/16881?locale=pl.

28 sie 2017

Odpowiedzialność administratora forum internetowego za treści naruszające dobra osobiste osoby prawnej (pracodawcy)

W niedawno opublikowanym uzasadnieniu wyroku z dnia 23 marca 2017 r. (sygn. akt V ACa 435/16) Sąd Apelacyjny w Katowicach wypowiedział się na temat odpowiedzialności administratora forum internetowego, na którym można zamieszczać opinie o pracodawcach, za treści naruszające dobra osobiste osoby prawnej.

****

Stan faktyczny

Pozwany prowadzi forum internetowe, na którym można anonimowo zamieszczać opinie na temat pracodawców w ramach wątków poświęconych konkretnym podmiotom. Również dla powodowej spółki został założony taki wątek, w którym, począwszy od 2010 roku, publikowano stosunkowo dużo opinii na jej temat. Od 2011 roku pełnomocnik powodowej spółki zwracał się do pozwanego z żądaniami usunięcia poszczególnych wpisów, które jego zdaniem naruszały m.in. dobra osobiste powódki. W odpowiedzi na te żądania pozwany część wpisów kasował, część pozostawiał w niezmienionej postaci, a część jedynie edytował, np. usuwając wulgaryzmy. Taki schemat funkcjonował przez kilka lat, gdyż wciąż pojawiały się nowe wpisy. W zamieszczanych w serwisie opiniach na temat powodowej spółki przedstawiano ją m.in. jako nielojalnego pracodawcę, wręcz wyzyskującego pracowników dla osiągnięcia swoich celów gospodarczych, a także wskazywano na okoliczność kierowania pracowników na przymusowe urlopy bezpłatne w okresie zimowym.

Stanowiska stron

Powodowa spółka zażądała w pierwszej kolejności nakazania pozwanemu zaniechania naruszania jej dóbr osobistych poprzez uniemożliwienie zamieszczania bezprawnych wpisów na jej temat w serwisie prowadzonym przez pozwanego, nakazania pozwanemu usunięcia w całości wątku dotyczącego powodowej spółki opublikowanego w tym serwisie, a także uniemożliwienia zakładania nowych wątków odnoszących się do powódki, a w razie ich powstania – niezwłocznego ich zablokowania i usunięcia. Ponadto powódka zażądała zamieszczenia przez pozwanego w jego serwisie odpowiedniego oświadczenia z przeprosinami, a także zapłaty określonej kwoty na wskazany cel społeczny.

Pozwany na swoją obronę wskazał regulamin serwisu, gdzie zakazano zamieszczania przez użytkowników treści bezprawnych, a także powołał się na konstytucyjne prawo do wyrażania opinii, w tym przypadku przez pracowników na temat pracodawców. Pozwany wskazał, że zamieszczane opinie nie naruszyły dóbr osobistych powódki, abstrahując od faktu, że wpisy co do których powódka zgłosiła „wiarygodną informację o ich możliwym bezprawnym charakterze” były niezwłocznie usuwane zgodnie z art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (dalej jako „u.ś.u.d.e.”)[1].

Dobra osobiste pracodawcy czy osób fizycznych?

Sąd okręgowy nakazał pozwanemu uniemożliwienie dostępu do części wpisów (czterech) umieszczonych w prowadzonym przez niego serwisie, a także publikację odpowiedniego oświadczenia w celu usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych powódki oraz zapłatę żądanej przez powódkę kwoty na wskazany przez nią cel społeczny. Sąd I instancji podkreślił po pierwsze, że wskazana w pozwie treść oświadczenia, które miałby złożyć pozwany, zmierzała do usunięcia skutków naruszenia nie tylko dóbr osobistych powódki, ale także konkretnych osób fizycznych, jej pracowników i członków jej zarządu. Powódka nie wykazała tymczasem, by była umocowana do działania w ich imieniu i dlatego w tej części uznał Sąd Okręgowy powództwo za nieuzasadnione”, co znalazło odbicie przede wszystkim w treści oświadczenia, które miało zostać zamieszczone przez pozwanego w należącym do niego serwisie. Jednocześnie sąd wskazał, że „niezależnie od tego, czy wpisy na portalu prowadzonym przez pozwanego naruszały dobra osobiste konkretnych osób fizycznych, (…) naruszały także renomę powodowej Spółki. Istotne jest to, jaka była rzeczywista treść przekazu i jak została lub mogła być odczytana przez konkretnego odbiorcę”.

Podstawy odpowiedzialności – niezwłoczna reakcja

Z kolei w zakresie podstaw odpowiedzialności sąd I instancji wyraźnie wskazał, że zastosowanie znajdują tu przepisy u.ś.u.d.e., gdyż naruszenia dóbr osobistych powodowej spółki dokonali w pierwszej kolejności autorzy konkretnych wpisów, natomiast przypisanie odpowiedzialności pozwanemu zależeć będzie od oceny jego reakcji na zgłaszane przez powódkę żądania usuwania poszczególnych wpisów. Sąd podkreślił jednocześnie, że reakcja pozwanego powinna być niezwłoczna, niezależnie od tego, jak oceniał przesłane przez powódkę wiadomości. „Reakcja ta nie musiała jedynie oznaczać uniemożliwienia dostępu do danych (treści wpisów). Mogła wyrażać się w zawiadomieniu zgłaszającej naruszenie swych praw powódki o tym, iż zgłoszenie nie zostało uznane za «wiarygodną wiadomość» lub też np. w odmowie usunięcia wpisu z uwagi na powołanie się na konstytucyjną swobodę wypowiedzi”. Dalej sąd podniósł, że: „nie do zaakceptowania w świetle treści zasad współżycia społecznego jest taka wykładnia przepisu, zgodnie z którą zawiadamiający o naruszeniu jego dóbr osobistych musiałby oczekiwać na reakcję pozwanego, nie wiedząc, jaka jest przyczyna, dla której stan naruszenia jego dobra osobistego trwa, a w konsekwencji nie wiedząc, czy już powinien występować z powództwem, czy też powinien w dodatkowy sposób «uwiarygadniać wiadomość o bezprawnym charakterze danych»”. W świetle powyższego sąd uznał, że pozwany bezprawnie przyczynił się do utrzymywania stanu naruszenia dóbr osobistych powodowej spółki.

Wolność wypowiedzi

Z drugiej strony sąd I instancji w zakresie żądań powódki powołał się na zagwarantowane w konstytucji (w szczególności w art. 54 ust. 1) prawo do wypowiedzi, które w opisywanej sprawie miało dwa skutki prawne. Po pierwsze, sąd stwierdził, że niedopuszczalne było żądanie zamknięcia całego wątku na forum dotyczącego powódki, gdyż powódka nie może zakazać innym osobom wyrażania opinii na jej temat. Po drugie, uznał, że niektóre ze wskazanych przez powódkę wpisów mieściły się w ramach dozwolonej krytyki. W tym kontekście sąd podkreślił, że pozew zawierał jedynie przykłady wpisów, które miały naruszać dobra osobiste powódki i tylko takie podlegały ocenie sądu.

Apelacja pozwanego

Powyższe rozstrzygnięcie pozwany zaskarżył w części, w której uwzględniono powództwo. Sąd apelacyjny również jedynie w części uwzględnił apelację. Sąd II instancji podzielił większość ustaleń sądu I instancji, wskazując zwłaszcza na zasady odpowiedzialności hostingodawców za przechowywanie treści użytkowników i powołując się przy tym m.in. na opisywany także na naszym blogu kontrowersyjny wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 września 2016 r. (sygn. akt I CSK 598/15), w którym SN podkreślił konieczność uwzględnienia treści art. 24 kodeksu cywilnego (dalej jako „k.c.”)[2] przy badaniu odpowiedzialności hostingodawców. W szczególności sąd apelacyjny uznał, że to na stronie pozwanej spoczywał ciężar udowodnienia, że przed doręczeniem pozwu nie wiedziała o inkryminowanych komentarzach internautów, a w przedmiotowej sprawie „domniemanie bezprawności zaniechań pozwanego obejmujących ich nieusunięcie, wynikające z art. 24 k.c. w związku z art. 43 k.c., nie zostało w toku postępowania w żaden sposób obalone”. Z drugiej strony sąd wskazał, że odpowiedzialność hostingodawcy „może aktualizować się tylko wtedy, gdy zostanie powiadomiony o wpisach zawierających treści naruszające dobra osobiste innej osoby, ewentualnie poweźmie o nich wiarygodną wiadomość, a mimo to nie uniemożliwi niezwłocznie dostępu do nich”.

Sąd apelacyjny podzielił natomiast tę część argumentacji pozwanego, w której pozwany wskazywał na nieadekwatność orzeczonego obowiązku naprawienia szkody, wynikającego z art. 24 § 1 k.c., zmieniając nieco treść przeprosin oraz zmniejszając wysokość kwoty zasądzonej na wskazany przez powódkę cel społeczny o połowę.

Komentarz

W omawianym wyroku sąd nigdzie niestety nie wskazał wprost, czy przesyłane przez powódkę żądania usunięcia spornych wpisów można uznać za „wiarygodne wiadomości” w rozumieniu art. 14 u.ś.u.d.e., a okoliczność ta ma najczęściej kluczowe znaczenie dla oceny odpowiedzialności hostingodawców za cudze treści (więcej artykułów o odpowiedzialności takich podmiotów w kontekście ochrony dóbr osobistych znaleźć można tutaj). Z kontekstu można jednak wywnioskować, że żądania usunięcia wpisów wystosowywane przez powódkę zostały uznane przez sądy, które badały sprawę, za takowe. Dlatego też w sytuacji braku reakcji pozwanego na takie zgłoszenie (ewentualnie brakiem niezwłocznej reakcji) ten ostatni ponosi odpowiedzialność za swoją bierną postawę w zakresie uniemożliwienia dostępu do spornych treści. Jest to jednak inna sytuacja niż ta rozpatrywana przez Sąd Najwyższy we wspomnianej sprawie, na którą wyraźnie powołuje się sąd apelacyjny, gdyż w tamtym przypadku pozwana spółka nie została poinformowana o bezprawności spornych treści przed doręczeniem pozwu.

Poza samym uzasadnieniem merytorycznym warto zwrócić także uwagę na konieczność każdorazowego dokładnego określenia swoich żądań i ich zakresu. Powództwo w znacznej części uwzględniono, jednak przez fakt wskazania w pozwie jedynie kilku przykładowych wpisów naruszających dobra osobiste powódki, które miały zostać usunięte, tylko te wyraźnie wymienione w treści pozwu podlegały ostatecznie ocenie sądu. Żądając usunięcia innych wpisów, nie można zatem powoływać się wprost na nakaz usunięcia komentarzy wskazanych przez sąd w sentencji wyroku.


[1] Ustawa z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (tekst jedn.: Dz. U. 2017, poz. 1219).

[2] Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (tekst jedn.: Dz. U. z 2017 r., poz. 459).

28 cze 2017

Czy opublikowanie nieprawdziwych informacji o poddaniu się zabiegom medycyny estetycznej narusza dobra osobiste osoby powszechnie znanej?

W niedawno opublikowanym uzasadnieniu wyroku (wyrok z dnia 13 stycznia 2017 r., I ACa 2111/15)[1] Sąd Apelacyjny w Warszawie wypowiedział się na temat odpowiedzialności portalu internetowego za opublikowanie nieprawdziwych informacji o osobie powszechnie znanej oraz wykorzystanie zdjęć takiej osoby bez jej zgody.

****

Stan faktyczny

Na początku 2014 r. na jednym z portali internetowych w krótkich odstępach czasu ukazały się opatrzone chwytliwymi tytułami publikacje, w których sugerowano, że wymieniona z imienia i nazwiska powódka poddała się operacjom plastycznym, płacąc za to określone kwoty. Ponadto w treści tych artykułów pojawiły się wyrażenia wskazujące, że mąż powódki „wyremontował żonę” oraz że musiał on „zainwestować w jej urodę blisko 50 tys. zł”. Co więcej, tekstom towarzyszyło wykonane przy okazji premiery jednego z filmów zdjęcie powódki opatrzone numerami przy poszczególnych fragmentach jej twarzy, do których odniesiono koszty rzekomo dokonanych zabiegów. Autor artykułów próbował skontaktować się z powódką przed publikacją materiałów, jednak nie uzyskał od niej żadnych informacji. W związku z tym dziennikarz skonsultował się z osobą, która komentowała w mediach zabiegi, jakim poddawali się celebryci, i która przekazała mu informację, jakim zabiegom mogła poddać się powódka.

Stanowisko stron

Powódka podniosła, że działanie pozwanej stanowi bezprawne i zawinione naruszenie jej dóbr osobistych w postaci dobrego imienia i godności osobistej oraz prawa do wizerunku. Używanie w stosunku do powódki takich sformułowań jak „wyremontował żonę” czy też „ma żonę za 50 000” sugeruje traktowanie jej jak przedmiot, który można polepszyć, naprawić, wyremontować, co jest dla niej niezwykle dotkliwe. Powódka podniosła ponadto, że zdjęcia, których publikacja jest przedmiotem pozwu, zostały zamieszczone bez jej zgody i nie mają związku z wykonywanym przez nią zawodem lub funkcją publiczną.

Na swoją obronę pozwana wskazała, że powódka jest osobą powszechnie znaną, która często wypowiada się w mediach na temat swojego życia prywatnego, przez co dobrowolnie pozbawiła się w części swojej prywatności. To zaś decyduje o dopuszczalności publikowania informacji o powódce nawet ze sfery jej życia prywatnego w szerszym zakresie, niż gdyby dotyczyło to osób niebędących publicznymi.

Stanowisko sądów

Sąd okręgowy uwzględnił powództwo niemal w całości. Sąd ustalił, że informacje dotyczące poddania się przez powódkę zabiegom z zakresu medycyny estetycznej, które zostały wymienione w artykułach, są nieprawdziwe. Jednocześnie w orzeczeniu podkreślono, że przypisanie powódce statusu osoby publicznej ma wpływ na ograniczenie jej prawa do prywatności. Nie zmienia to jednak oceny, iż informacje zawarte w spornych artykułach i ich tytułach, które są nieprawdziwe, w połączeniu ze specyficznymi określeniami uprzedmiotawiającymi powódkę naruszają jej dobra osobiste w postaci godności i dobrego imienia.

Sąd I instancji wypowiedział się także na temat zdjęcia zamieszczonego w spornych artykułach. Uznał, że z całokształtu zdjęcia i okoliczności, w jakich zostało wykonane, wynika, że osoby na nim uwidocznione wyraziły na nie zgodę. Brak zgody przez powódkę na wykorzystanie zdjęcia przez pozwaną byłby zatem bez znaczenia ze względu na treść art. 81 ust. 2 pkt 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych[2] (choć wydaje się przy tym, że sąd powinien powołać się raczej na art. 81 ust. 2 pkt 1 przedmiotowej ustawy). Sąd wyraźnie jednak podkreślił, że „dopuszczalność rozpowszechniania zdjęcia powódki dotyczy przede wszystkim ewentualnych publikacji związanych z wydarzeniem towarzyszącym wykonaniu przedmiotowego zdjęcia”, a „rozpowszechnianie zdjęcia zawierającego dokonane zmiany wymagało zgody powódki, której pozwana nie uzyskała”. W związku z powyższym sąd I instancji nie uwzględnił jedynie żądania powódki dotyczącego zakazania rozpowszechniania spornej fotografii w niezmienionej postaci. Od powyższego wyroku apelację złożyła strona pozwana, zaskarżając wyrok w całości.

Sąd apelacyjny uwzględnił apelację jedynie w części. Sąd II instancji wskazał, że nie można stwierdzić, że autor artykułów dochował należytej staranności dziennikarskiej przy ich sporządzaniu. W szczególności nie można uznać za wystarczające podjęcie jedynie prób nawiązania kontaktu z powódką lub jej mężem ani dokonanie konsultacji co do zakresu i kosztów rzekomych zabiegów, zwłaszcza, że „konsultant” nie jest lekarzem medycyny estetycznej. Sąd nie miał także wątpliwości, że publikacje na temat powódki są bezprawne i naruszają jej dobra osobiste, stwierdzając, że zawarte w nich informacje nie mają nic wspólnego z krytyką zachowania powódki i nie dotyczyły spraw budzących społeczne zainteresowanie.

Sąd apelacyjny podzielił także stanowisko sądu okręgowego co do wykorzystania zdjęcia powódki bez jej zgody. Uwzględniając jednak w części zarzuty pozwanej, sąd II instancji skrócił okres publikacji przeprosin, a także obniżył wysokość zadośćuczynienia. Odnosząc się do kwestii wysokości zasądzonego zadośćuczynienia, wskazał, że skutki naruszenia dóbr osobistych powódki zostaną częściowo usunięte poprzez publikację przeprosin na stronie głównej portalu, na którym pierwotnie opublikowano sporne artykuły, oraz że powódka jako osoba publiczna musi liczyć się z tym, iż będzie obserwowana i oceniana również pod względem wyglądu. Sąd podkreślił także, iż powódka nie wskazywała, że po publikacji artykułów spotkała się z krytyką w związku z poddaniem się rzekomym zabiegom, dodając, że „we współczesnym społeczeństwie sam fakt poddania się zabiegowi medycyny estetycznej dla poprawienia urody nie jest postrzegany negatywnie”.

Komentarz: wyrok słuszny czy słusznościowy?

Omawiany wyrok stanowi głos w sprawach sądowych tzw. celebrytów i wydaje się głosem wyważonym i rozsądnym. Wątpliwości budzić może jednak uzasadnienie przyjętych przez sądy rozstrzygnięć, które momentami nie znajdują wyraźnego oparcia w przepisach i podyktowane są raczej względami słuszności. Jeśli chodzi o pozytywne elementy, które można zauważyć w argumentacji sądu II instancji, to należy wskazać na próbę dokonania rozsądnego wyważenia spornych dóbr, tj. prawa do prywatności i wizerunku oraz wolności mediów i prawa do informacji. Sąd z jednej strony podkreślił, że posiadanie statusu osoby publicznej wpływa na zawężenie sfery prywatności i rodzi konieczność posiadania „większej odporności” na publikowane materiały, jednak nie oznacza to, że można bezkarnie publikować nieprawdziwe informacje, posługując się językiem uprzedmiotawiającym opisywaną osobę.

Ponadto należy zwrócić uwagę na całościowe patrzenie przez sąd na dolegliwości i koszty, jakie wiążą się ze środkami zasądzonymi w związku z naruszeniem dóbr osobistych przez pozwaną. Sąd wprost wskazał, że nakaz publikacji przeprosin na głównej stronie portalu internetowego może wpływać na obniżenie wysokości zadośćuczynienia. Takie rozumowanie zakłada jednak, że krzywda, której naprawieniu służy zasądzenie zadośćuczynienia, jest mniejsza, jeśli publikacja przeprosin jest wystarczająco dotkliwa dla naruszyciela (np. pozbawia go części przychodów reklamowych), co nie wynika wprost z przepisów.

Warto także zwrócić uwagę na rozważania sądów obu instancji dotyczące wykorzystania zdjęcia powódki bez jej zgody. Sądy uznały, że powódka nie wyraziła zgody na wykorzystanie jej zdjęcia w postaci zmodyfikowanej w stosunku do jej wizerunku na zdjęciu, które zostało wykonane przy okazji premiery filmu. W odniesieniu do wyjściowego zdjęcia sądy zastosowały skrót myślowy, twierdząc, że powódka wyraziła zgodę na uwiecznienie i rozpowszechnianie jej wizerunku poprzez „pozowanie” do zdjęcia. Jak bowiem wynika z przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie m.in. wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, na co powołują się również sądy obydwu instancji. Rozpowszechnianie wizerunku nie ma także wprost związku z prawami autorskimi do fotografii, na której ów wizerunek utrwalono, jak podkreślał sąd I instancji. Prawa autorskie do zdjęcia, jak wynika z uzasadnienia wyroku, należały bowiem do agencji fotograficznej, od której zdjęcie uzyskał autor spornych artykułów. Wydaje się, że inną możliwą do zastosowania argumentacją na poparcie żądania usunięcia zmodyfikowanej fotografii zamieszczonej w artykule mogłoby być wskazanie, że ona sama jako taka naruszała dobra osobiste (poprzez modyfikacje właśnie), w szczególności w połączeniu z jego treścią.


[1] http://orzeczenia.waw.sa.gov.pl/content/$N/154500000000503_I_ACa_002111_2015_Uz_2017-01-13_001.

[2] Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jedn.: Dz. U. z 2017 r, poz. 880).

28 cze 2017

Działalność administratora portalu wymiany plików torrent uznana za publiczne udostępnianie utworów – wyrok w sprawie C-610/15

W wyroku z dnia 14 czerwca 2017 r. (sprawa C-610/15, Stichting Brein przeciwko Ziggo BV, XS4ALL Internet BV) Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że działalność administratora portalu wymiany plików torrent The Pirate Bay (dalej jako „TPB”) stanowi publiczne udostępnianie utworów.

****

Wstęp

Na naszym blogu pisaliśmy już o opinii rzecznika generalnego w tej sprawie, szczegółowo przedstawiając tło zaistniałego sporu i zasady działania plików torrent oraz portali, na których wymienia się takie pliki. W tym miejscu wystarczy jedynie wskazać, że Trybunał miał przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie sądu krajowego, czy pojęcie „publicznego udostępniania” w rozumieniu art. 3 ust. 1 Dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym (dalej jako „dyrektywa 2001/29”)[1] należy interpretować w ten sposób, że „w okolicznościach takich jak rozpatrywane w postępowaniu głównym obejmuje ono zarządzanie w Internecie i udzielanie dostępu do platformy wymiany, która poprzez indeksację metadanych dotyczących utworów chronionych i udostępnianie wyszukiwarki umożliwia użytkownikom tej platformy wyszukanie tych utworów oraz ich wymianę w ramach sieci równorzędnej (peer-to-peer)”. Przypomnijmy, że zgodnie z art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29 państwa członkowskie „powinny zapewnić autorom wyłączne prawo do zezwalania lub zabraniania na jakiekolwiek publiczne udostępnianie ich utworów, drogą przewodową lub bezprzewodową, włączając podawanie do publicznej wiadomości ich utworów w taki sposób, że osoby postronne mają do nich dostęp w wybranym przez siebie miejscu i czasie”. Samo pojęcie publicznego udostępniania nie zostało jednak zdefiniowane w dyrektywie.

Publiczne udostępnianie = czynność udostępniania + publiczność

W ślad za niedawnym wyrokiem w sprawie C-527/15, dotyczącym sprzedaży odtwarzacza multimedialnego linkującego do nielegalnych treści, o którym również pisaliśmy na blogu, TSUE przypomniał, że pojęcie „publicznego udostępniania” zakłada kumulatywne spełnienie dwóch warunków: zaistnienia „czynności udostępnienia” utworu i udostępnienia go „publiczności”. Należy jednak w każdym przypadku z osobna oceniać szereg uzupełniających się czynników, niemających samodzielnego charakteru i od siebie współzależnych.

Trybunał wskazuje w kontekście tych czynników, że kluczowe znaczenie dla uznania działań użytkownika za „publiczne udostępnianie” ma jego świadomość konsekwencji podjętych działań, tj. udzielenia innym osobom dostępu do treści chronionych. Kolejnym czynnikiem jest pojęcie „publiczności”, które dotyczy nieokreślonej liczby potencjalnych odbiorców i dodatkowo zakłada dość szeroki krąg osób. Ponadto dla uznania, że doszło do publicznego udostępniania chronionego utworu, konieczne jest użycie technicznego środka przekazu innego niż użyty w przypadku pierwotnego udostępnienia lub też utwory muszą być udostępniane „nowej publiczności”, czyli publiczności, której podmiot uprawniony nie brał pod uwagę, dokonując dotychczasowego udostępnienia. Wreszcie nie bez znaczenia jest także zarobkowy charakter publicznego udostępnienia w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29.

Publiczne udostępnianie a działalność TPB

W zakresie zaistnienia „czynności udostępniania” TSUE wskazał, że wystarczy w szczególności jedynie potencjalna możliwość zapoznania się z utworem przez użytkowników w wybranych przez nich miejscu i czasie, niezależnie od tego, czy w rzeczywistości skorzystają oni z tej możliwości. Trybunał uznał więc, że „co do zasady wszelkie działanie, poprzez które użytkownik świadomie udziela swoim klientom dostępu do utworów chronionych, może stanowić «czynność udostępniania» w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29”. W kontekście działalności TPB w orzeczeniu podkreślono, że wprawdzie utwory nie zostały podane do publicznej wiadomości, tj. pliki jako takie nie zostały umieszczone online na tej platformie przez jej administratorów, lecz przez użytkowników, to jednak administrator tej platformy poprzez udzielenie do niej dostępu oraz zarządzanie nią działa z pełną świadomością skutków swojego zachowania w celu udzielenia dostępu do utworów chronionych. Administrator platformy indeksuje bowiem (w oparciu o charakter utworu, jego rodzaj i popularność) i opisuje pliki torrent umożliwiające użytkownikom tej platformy wyszukanie tych utworów oraz ich wymianę w ramach sieci równorzędnej (peer-to-peer). Gdyby więc „administratorzy nie udzielali dostępu do tej platformy i nie zarządzali nią, wspomniane utwory nie mogłyby być wymieniane przez użytkowników lub, przynajmniej, ich wymiana w Internecie byłaby trudniejsza”, a zatem „administratorzy spełniają niezbędną rolę przy udostępnianiu rozpatrywanych utworów”. Jednocześnie działalności administratorów nie można uznać za „zwykłe dostarczanie” urządzeń przeznaczonych do umożliwienia udostępniania lub do udostępniania w rozumieniu motywu 27 dyrektywy 2001/29 przede wszystkim ze względu na ich wyżej opisaną aktywną rolę w zakresie indeksacji zamieszczanych przez użytkowników plików torrent. Trybunał wskazał także, że administratorzy TBP sprawdzają, czy dany plik umieszczono w odpowiedniej kategorii, a także usuwają przestarzałe lub błędne pliki torrent.

Z kolei w zakresie przesłanki „publiczności” należy wskazać, że nie obejmuje ona nieznacznej liczby osób, a więc zawiera w sobie pewien minimalny próg kręgu odbiorców. Z drugiej strony dla spełnienia tej przesłanki znaczenie ma łączny skutek dokonanego udostępnienia, a zatem należy brać pod uwagę nie tylko liczbę osób, które mają dostęp do plików równocześnie, ale też liczbę tych osób spośród nich, które mają dostęp do pliku kolejno po sobie. W kontekście skali działalności TPB i liczby użytkowników Trybunał uznał, że udostępnianie utworów dotyczy nieokreślonej liczby potencjalnych odbiorców i zakłada dość znaczny krąg osób.

Przesłanka udostępnienia utworów „nowej publiczności” została zdaniem TSUE również spełniona. Trybunał wskazał tutaj, że administratorzy TPB byli informowani, że za pośrednictwem zarządzanej przez nich platformy udziela się dostępu do utworów opublikowanych bez zezwolenia podmiotów praw autorskich oraz że ci sami administratorzy „w blogach i na forum dostępnych we wspomnianej platformie wskazali wyraźnie swój cel polegający na udostępnianiu utworów chronionych użytkownikom, a także zachęcali tych użytkowników do wykonania kopii tych utworów”. W każdym razie według Trybunału należało uznać, że administratorzy TPB nie mogli nie wiedzieć, że za pośrednictwem TPB udziela się dostępu do utworów opublikowanych bez zezwolenia podmiotów praw autorskich, zwłaszcza że bardzo duża część plików torrent odsyła do utworów udostępnionych bez zgody podmiotów uprawnionych.

Trybunał podkreślił także, że prowadzenie platformy TPB jest realizowane w celu osiągnięcia zysku, ponieważ generuje ona znaczne dochody reklamowe.

Komentarz

Omawiany wyrok stanowi kolejne ważne rozstrzygnięcie dotyczące ochrony utworów w sieci Internet. W kształtującej się w zasadzie od 2013 r. (sprawa C-607/11, ITV Broadcasting i in. przeciwko TVCatchup Ltd.) linii orzecznictwa Trybunału wyraźnie widać stałe poszerzanie zakresu pojęcia publicznego udostępniania utworu. Może się to przełożyć bezpośrednio choćby na zakres odpowiedzialności pośredników świadczących usługi polegające na udostępnianiu miejsca na zamieszczanie treści przez osoby trzecie. W tym kontekście należy wskazać, że Trybunał skupił się (poniekąd słusznie) jedynie na odpowiedzi na pytanie, czy działalność administratorów TPB może być uznana za publiczne udostępnianie utworów, nie odnosząc swych wniosków choćby do zasad ponoszenia odpowiedzialności przez podmioty świadczące usługę hostingu.

Szerszą analizę tego zagadnienia przeprowadził rzecznik generalny w opinii złożonej w tej sprawie[2], która wydaje się rozsądna i wyważona. Rzecznik generalny wyraźnie wskazywał, że nie byłoby właściwe zastosowanie w przypadku witryny takiej jak TPB domniemania świadomości operatora co do bezprawności danych, gdyż prowadziłoby to do nałożenia na takich operatorów powszechnego obowiązku nadzorowania indeksowanych treści. Z omawianego wyroku wynika jednak pośrednio, że TSUE niestety przyjął takie właśnie domniemanie. Krytyczną ocenę tego poglądu Trybunału łagodzi jednak fakt, że w wyroku wyraźnie podkreślono, że administratorzy portalu TPB dokonują szeregu aktywności w związku z udostępnianymi przez użytkowników plikami torrent, co, jak się wydaje, może wpływać na świadomość administratorów co do bezprawności zamieszczanych treści (nie przesądzając jednak tej kwestii). Nie bez znaczenia jest także okoliczność, że przynajmniej część udostępnianych plików jest tam zamieszczana w pełni legalnie.


[1] Dz. Urz. WE L 167 z 22.06.2001, s. 10.

[2]http://curia.europa.eu/juris/document/document.jsf?text=&docid=187646&pageIndex=0&doclang=PL&mode=lst&dir=&occ=first&part=1&cid=2810.

25 kw. 2017

Odpowiedzialność za pliki przechowywane na prywatnym serwerze

W niedawnym wyroku (z dnia 24 listopada 2016 r., sygn. akt I ACa 1159/15) Sąd Apelacyjny w Szczecinie wypowiedział się na temat odpowiedzialności użytkownika Internetu za zamieszczenie plików chronionych prawem autorskim na prywatnym serwerze, który nie był zabezpieczony przez dostępem osób trzecich, co potencjalnie umożliwiało innym osobom korzystanie z tych plików.

****

Okoliczności faktyczne sporu

Powód jest autorem ebooków, na które udziela licencji w ramach prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej. Pozwany wykupił od powoda licencje na pakiet ebooków, które następnie zamieścił na swoim prywatnym serwerze. Serwer ten nie był zabezpieczony przed dostępem osób trzecich, ani przed możliwością pobierania plików znajdujących się na nim. Serwer nie był także zabezpieczony przed indeksowaniem jego zawartości przez roboty wyszukiwarek internetowych, co pozwalało na odnalezienie znajdujących się tam plików przez wyszukiwarki internetowe. Pliki zamieszczone na serwerze nie były także zabezpieczone przed możliwością otwarcia (zapoznania się z ich treścią) przez osobę, która pobrała taki plik. Po ok. 8 miesiącach od udzielenia licencji, pozwany usunął sporne treści ze swojego serwera. Rozstrzygnięcie sprawy wymagało więc zasadniczo odpowiedzi na pytanie, czy umieszczenie legalnie zakupionego utworu w formie e-booka na prywatnym, ale niezabezpieczonym serwerze, jest udostępnianiem utworu i skutkuje odpowiedzialnością za naruszenie praw autorskich.

Stanowisko powoda i rozstrzygnięcie sądu

Powód domagał się ostatecznie zapłaty kwoty 30 tys. złotych tytułem należnego mu odszkodowania za naruszenie praw autorskich w postaci dwukrotności tzw. „stosownego wynagrodzenia”.

Sąd Okręgowy uwzględnił powództwo, stwierdzając w szczególności, że umieszczenie plików na niezabezpieczonym serwerze, do których dostęp mają potencjalnie wszyscy użytkownicy Internetu, nie mieści się w ramach dozwolonego użytku prywatnego. Ponadto, sąd zwrócił uwagę, że pozwany jako z wykształcenia informatyk, w ww. okolicznościach powinien był przewidzieć możliwość dostępu osób postronnych do swojego serwera. Sąd wskazał także, że linki do serwera z plikami były publikowane na forach internetowych, co umożliwiało dostęp do niego.

Innego zdania był z kolei Sąd Apelacyjny, który uwzględnił apelację pozwanego i zmienił zaskarżony wyrok poprzez oddalenie powództwa. Sąd II instancji wskazał, że pozwany przy transakcji z powodem działał jako konsument, a więc powód powinien udzielić pozwanemu licencji na piśmie. Ponadto, powód nie przekazał pozwanemu instrukcji, w jaki sposób może korzystać z zakupionych utworów, a w szczególności wymagania, aby utwory zamieszczone na prywatnym serwerze były w odpowiedni sposób zabezpieczone przed dostępem osób trzecich.

Zdaniem sądu sama możliwość dostępu innych użytkowników Internetu do niezabezpieczonego serwera, na którym zamieszczono ebooki, nie wystarczy, by uznać, że takie korzystanie miało miejsce, powód nie wykazał bowiem, że do pobrania plików z serwera rzeczywiście doszło. Sąd wskazał, że analiza materiału dowodowego zebranego w sprawie prowadzi do wniosku, że do uzyskania dostępu do plików powoda umieszczonych na serwerze pozwanego wymagana była znajomość linku. Jednocześnie w toku postępowania nie zostało wykazane, że pozwany przekazał komukolwiek ten link, tym samym nie można uznać, że do plików zamieszczonych pod linkiem dostęp ma każdy, w czasie przez siebie wybranym. Sąd II instancji powołał się przy tym w swoich wywodach na wyrok Trybunału Sprawiedliwości z dnia 8 września 2016 r. w sprawie C-160/15 (GS Media BV przeciwko Sanoma Media Netherlands BV i in.), w którym Trybunał oceniał, czy w przypadku osób, które umieściły hiperłącze do treści chronionych prawem autorskim w celu zarobkowym możemy mówić o publicznym udostępnieniu utworu. W tym kontekście, sąd orzekający stwierdził, że pozwany nie udostępniał (nawet nieświadomie) poprzez umieszczenie ebooków na niezabezpieczonym serwerze, utworów powoda w celu zarobkowym, zatem nie można mówić o publicznym udostępnianiu tych utworów, co sprawia, że roszczenie odszkodowawcze jest niezasadne. Na koniec Sąd Apelacyjny podkreślił, że uwadze sądu I instancji uszedł fakt, iż powód sam przyznał, że zamieścił w pewnym momencie na swojej stronie internetowej bez żadnych zabezpieczeń zestaw plików, na korzystanie z których licencję nabył pozwany.

Komentarz

Omawiany wyrok należy uznać za kontrowersyjny. Podstawowe znaczenie ma tutaj odpowiedź na pytanie, czy rzeczywiście, aby zapoznać się z plikami zamieszczonymi na serwerze, konieczna była znajomość linku. Jeśli tak by było, to rozważania Sądu Apelacyjnego dotyczące odpowiedzialności za opublikowanie odesłań można by było odnieść do osób, który ten link udostępniały, ale nie do pozwanego, gdyż ustalono, że tego nie robił. Z uzasadnienia omawianego wyroku nie wynika niestety jednoznacznie, czy dostępu do plików zamieszczonych na serwerze nie można było uzyskać także poprzez wpisanie np. odpowiedniego tytułu ebooka w wyszukiwarce internetowej (a nie tylko poprzez znajomość linku), na co wskazywał sąd I instancji, a do czego wyraźnie nie odniósł się Sąd Apelacyjny. Jeśli dostęp do pliku był możliwy poprzez odnośnik będący wynikiem wyszukiwania, można argumentować, że do publicznego udostępnienia utworu bez zgody podmiotu uprawnionego jednak doszło. Dla stwierdzenia publicznego udostępniania, które nie posiada swojej definicji w dyrektywie 2001/29 (dyrektywa 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym), niezbędne są bowiem dwa elementy: czynność udostępniania i publiczność (tak TS UE m. in. w sprawach w sprawach: Nils Svensson i in. przeciwko Retriver Sverige AB [C-466/12]; BestWater International GmbH przeciwko Michael Mebes, Stefan Potsch [C-348/13]; GS Media BV przeciwko Sanoma Media Netherlands BV i in. [C-160/15]).

Wbrew twierdzeniom Sądu Apelacyjnego nie ma znaczenia przy tym, w zakresie pierwszej przesłanki, okoliczność, czy rzeczywiście doszło do pobrania/odtworzenia utworu przez osobę trzecią. W związku ze specyfiką udostępniania utworów w Internecie, przyjmuje się, że do rzeczywistego przekazania utworu dochodzi tylko potencjalnie i z inicjatywy odbiorcy, jednak nie ogranicza to w żaden sposób podmiotu uprawnionego do sprzeciwienia się takiemu udostępnieniu. Z kolei w odniesieniu do przesłanki „nowej publiczności”, zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jeżeli utwór udostępniany jest przez twórcę na stronie źródłowej bez ograniczeń w dostępie do tego utworu, to jego udostępnienie na innej stronie internetowej (a więc w ten sam technicznie sposób) nie jest jego „publicznym udostępnieniem”. Wynika to z tego, że – jak podnosi TS UE – nie mamy w takiej sytuacji do czynienia z nową publicznością, gdyż twórca udostępniając utwór pierwotnie bez ograniczeń liczy się z tym, że jest on dostępny dla wszystkich internautów. Nie dochodzi więc w tym zakresie do wkroczenia w monopol autorski twórcy. O zagadnieniu publicznego udostępnienia utworu pisaliśmy już m.in. tutaj.

W kontekście ustalenia, czy doszło do publicznego udostępnienia utworu w przedmiotowej sprawie, kluczowe znaczenie ma więc okoliczność, czy i kiedy powód sam zamieścił sporne ebooki na ogólnodostępnej stronie internetowej. Z uzasadnienia omawianego wyroku nie wynika jednoznacznie, kiedy to nastąpiło. Jeśli przyjąć, że – jak wskazuje Sąd Apelacyjny – miało to miejsce po kilku miesiącach od zamieszczenia przez pozwanego spornych plików na jego serwerze, to należałoby uznać, że przynajmniej do tego momentu (przy powyższym założeniu, że aby zapoznać się z plikami na serwerze nie była konieczna znajomość linku do niego) pozwany jednak naruszał autorskie prawa majątkowe powoda.

Nie są przekonujące w tym kontekście także wywody Sądu Apelacyjnego dotyczące braku udzielenia przez powoda licencji na piśmie oraz braku przekazania szczegółowej instrukcji korzystania z ebooków. Forma pisemna licencji pod rygorem nieważności została przewidziana bowiem tylko dla licencji wyłącznej. Podobnie, nakładanie obowiązku informowania nabywcy o warunkach technicznych, jakie musi on zapewnić, aby zgodnie z prawem korzystać z utworów, wydaje się zbyt daleko idące. Pomimo, że zasady korzystania z plików, na które została udzielona licencja, nie zostały przekazane nabywcy na piśmie, należy założyć, że umowa jako taka została ważnie i skutecznie zawarta (strony nie kwestionowały tego faktu), a zatem jej treść podlega wykładni, zgodnie z ogólnymi regułami wynikającymi z kodeksu cywilnego.

25 kw. 2017

Czy można naruszyć dobra osobiste anonimowego użytkownika forum internetowego?

Sąd Apelacyjny w Warszawie, w wyroku z dnia 18 stycznia 2017 r.,  wydanym w sprawie o sygn. akt VI ACa 1661/15, którego uzasadnienie zostało opublikowane w ostatnim czasie, rozstrzygał, czy możliwe jest naruszenie dóbr osobistych użytkownika, który korzysta z forum internetowego w sposób anonimowy (z użyciem pseudonimu). Sąd wskazał także, jakie specyficzne, obiektywnie występujące w przestrzeni wirtualnej okoliczności powinny być brane pod uwagę przy ocenie naruszenia dóbr osobistych w Internecie.

****

Okoliczności faktyczne sporu

Powód był zarejestrowanym użytkownikiem forum internetowego i korzystał z niego pod pseudonimem. Jego wpisy na forum spotkały się z krytyką m.in. jednego z moderatorów forum, czemu dał wyraz w swoim poście. Treść tego postu zdaniem powoda naruszała jego dobra osobiste, gdyż poczuł się w związku z jego treścią publicznie obrażony i poniżony. Dodatkowo, powód nie mógł odpowiedzieć na sporny wpis moderatora, gdyż jego konto zostało zablokowane przez tego moderatora w związku z negatywną oceną zachowania powoda na forum. Powód zwracał się o usunięcie spornego wpisu do administratora forum, jednak ten nie ustosunkował się do tego wezwania.

Stanowisko powoda i rozstrzygnięcie sądu

Powód wniósł pozew zarówno przeciwko ww. moderatorowi, jak i administratorowi forum, domagając się złożenia oświadczenia o treści i formie wskazanej w pozwie, zapłaty określonej kwoty na wskazany cel społeczny oraz przywrócenia pełnej funkcjonalności zablokowanego konta na forum.

W ocenie Sądu Okręgowego powództwo nie zasługiwało na uwzględnienie. Sąd ten podkreślił, że język stosowany w Internecie, zwłaszcza przez anonimowych użytkowników, często jest ostrzejszy, a dodatkowo uznał, że sporny wpis był jedynie reakcją na konfrontacyjne wpisy samego powoda. Sąd uznał więc, że działania pozwanych nie były bezprawne, lecz „stanowiły reakcję obronną w celu ochrony idei, dla której założono forum, a więc usprawiedliwioną wobec negatywnych działań powoda”. Brak naruszenia dóbr osobistych wynika także z faktu, że powód działał na forum w sposób anonimowy, co oznacza, że sporny post nie był zindywidualizowany co do osoby.

Sąd Apelacyjny oddalił apelację powoda, ale jednocześnie uporządkował i rozwinął argumentację przedstawioną przez sąd I instancji. Przede wszystkim Sąd Apelacyjny wyraźnie oddzielił ocenę naruszenia dóbr osobistych w postaci dobrego imienia i godności, których ochrony domagał się powód, a które sąd I instancji oceniał łącznie. Sąd II instancji podkreślił, że inne są kryteria oceny naruszenia tych dóbr osobistych, a ponadto, że różne są przesłanki odpowiedzialności pozwanych.

W zakresie oceny możliwości naruszenia dobrego imienia powoda, Sąd Apelacyjny wskazał, że dobre imię jest ściśle powiązane z konkretną osobą, w związku z tym „nie jest możliwe naruszenie dobrego imienia abstrakcyjnego użytkownika forum internetowego posługującego się wyłącznie określonym loginem, uniemożliwiającym identyfikację tej osoby”. Wynika to z faktu, że treść wpisu mogłaby naruszać dobre imię powoda, jedynie gdyby inne osoby mogły powiązać tę treść z osobą powoda, a co za tym idzie – treść wpisu mogłaby wpłynąć na opinię o nim w określonej grupie osób. Zgodnie z ogólną zasadą rozkładu ciężaru dowodu wykazanie, że inni użytkownicy forum wiedzieli, że określonym loginem posługuje się powód, obciążała właśnie powoda, a powodowi – jak stwierdził sąd – nie udało się tej okoliczności wykazać. Sąd uznał zatem, że w powyższej sytuacji nie dochodzi do naruszenia dobrego imienia, niezależnie od treści samego wpisu.

Z kolei oceniając możliwość naruszenia godności powoda przez treść wpisu, sąd II instancji wskazał, że użyte sformułowania mogłyby w ujęciu obiektywnym zostać uznane za godzące w cześć wewnętrzną powoda (powód został nazwany m. in. „burakiem” i „głąbem”). Należy jednak zwrócić przy tym uwagę na specyficzny charakter sposobu komunikowania się na forum internetowym, gdzie jego użytkownicy, zwykle anonimowi, posługują się często bardziej swobodnym językiem niż przy kontaktach w świecie rzeczywistym. Sąd Apelacyjny podkreślił przy tym, że w rozstrzyganej sprawie większe znaczenie ma nie wzajemność naruszenia (dokonanego wpisami powoda), na co zwracał uwagę sąd I instancji, ale „pewien faktycznie istniejący zbiór zasad komunikowania się na forum internetowym”. W związku z tym każda osoba, która korzysta z forum, musi liczyć się z tym, że może spotkać się z bardziej ostrymi ocenami jej wypowiedzi i poglądów niż miałoby to miejsce w innej przestrzeni. Sąd II instancji wskazał wprost, że granice tego co dozwolone w Internecie, należy wytyczyć inaczej niż w przypadku innych form wypowiedzi. Innymi słowy, ocena dopuszczalności użycia określonych zwrotów z perspektywy ochrony dóbr osobistych, powinna być zdaniem sądu bardziej liberalna.

W związku z powyższym, Sąd Apelacyjny uznał, że w omawianej sprawie nie doszło także do naruszenia godności powoda. Ponadto, nawet gdyby przyjąć, że sporny wpis na forum narusza jego godność, to stopień tej ingerencji jest na tyle nieznaczny, że dobro to nie zasługuje na ochronę. Nie można przyjmować bowiem, że każde, nawet minimalne naruszenie dóbr osobistych musi się spotkać z reakcją sądu i zastosowaniem określonych środków ochrony prawnej.

Na marginesie należy jeszcze odnotować, że w związku z brakiem naruszenia dóbr osobistych powoda sąd uznał, iż żądanie dotyczące przywrócenia pełnej funkcjonalności zablokowanego konta (przy założeniu uznania takiego żądania za środek ochrony dóbr osobistych) również nie zasługiwało na uwzględnienie. Także gdyby przyjąć, że żądanie to oparte jest na stosunku prawnym łączącym powoda z pozwanym będącym administratorem forum (tj. umowie, której treść kształtuje w głównej mierze regulamin forum), żądanie byłoby bezpodstawne. Możliwość rozwiązania tego stosunku prawnego w taki sposób, w jaki miało to miejsce w omawianej sprawie, wynikała bowiem wprost z treści regulaminu forum. Zatem, skoro umowa o świadczenie ww. usługi została skutecznie rozwiązana, również to żądanie powoda nie znajdowało podstaw prawnych.

Komentarz

Omawiany wyrok należy ocenić co do zasady pozytywnie. Sąd uwzględnił bowiem specyfikę komunikacji w Internecie, a w szczególności pewne obiektywnie występujące tam zjawiska, takie jak anonimowość użytkowników. Jak wynika z konkluzji sądu, okoliczności te mogą wpływać na ocenę tego, czy w ogóle doszło do naruszenia dóbr osobistych (jak miało to miejsce w przypadku dobrego imienia). Pewne zastrzeżenia budzić może jednak dość nieostro zarysowane rozszerzenie granic swobody wypowiedzi publikowanych w sieci na zasadzie: „w Internecie wolno więcej”. Wydaje się, że w czasach coraz powszechniej występującego hejtu i mowy nienawiści sądy powinny wyjątkowo ostrożnie podchodzić do dopuszczania kontrowersyjnych wypowiedzi tylko dlatego, że zostały opublikowane na stronie www, zwłaszcza że nie przemawiają za tym żadne racje, ani prawne, ani aksjologiczne.

Niepokojące jest również niemal całkowite pominięcie w uzasadnieniu omawianego wyroku wyłączenia odpowiedzialności hostingodawcy wynikającego z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Oczywiście, skoro sąd uznał, że nie zachodzą przesłanki przyznania ochrony z tytułu naruszenia dóbr osobistych, odpowiedzialności nie będzie ponosił zarówno bezpośredni sprawca rzekomego naruszenia (w omawianej sprawie autor wpisu), jak i hostingodawca (administrator forum). Nie zmienia to jednak faktu, że sąd właściwie nie dokonał oceny treści przesłanego przez powoda do administratora forum żądania usunięcia spornego wpisu moderatora forum. W sytuacji, gdyby jedynym pozwanym był administrator forum, kwestia oceny wiarygodności tej wiadomości byłaby kluczowa dla ewentualnego przypisania odpowiedzialności hostingodawcy za bezprawne treści. O odpowiedzialności hostingodawców za treści użytkowników w kontekście naruszenia dóbr osobistych pisaliśmy już na naszym blogu.

21 mar 2017

Czy powstanie europejskie prawo dotyczące robotyki?

Parlament Europejski wezwał w swojej lutowej rezolucji Komisję Europejską do opracowania przepisów dotyczących robotyki oraz sztucznej inteligencji, w celu pełnego wykorzystania ich potencjału przy zachowaniu standardów w dziedzinie etyki i bezpieczeństwa. Czy powstanie europejskie prawo dotyczące robotyki?

****

Wstęp

Parlament Europejski wskazuje w Rezolucji z dnia 16 lutego 2017 r. zawierające zalecenia dla Komisji w sprawie przepisów prawa cywilnego dotyczących robotyki (2015/2103(INL), dalej jako „Rezolucja”), że coraz bardziej zaawansowane roboty, komputery i inne wcielenia sztucznej inteligencji zdają się dawać początek nowej rewolucji przemysłowej. Jednocześnie podkreśla się, że w latach 2010–2014 średni wzrost sprzedaży robotów wynosił 17% rocznie, a w 2014 r. sprzedaż wzrosła o 29%, co stanowi najwyższy w historii wzrost sprzedaży z roku na rok. Ponadto, w ciągu ostatnich dziesięciu lat trzykrotnie wzrosła liczba składanych wniosków patentowych dotyczących robotyki. Niewątpliwe korzyści, jakie może przynieść rozwój robotyki i sztucznej inteligencji (np. w zakresie efektywności i oszczędności w dziedzinie produkcji i handlu, ale także opieki zdrowotnej i transportu), wiążą się jednak także z określonymi zagrożeniami. Rezolucja skupia się w tym zakresie przede wszystkim na dwóch kwestiach – zasadach ponoszenia odpowiedzialności za szkody wynikające z „działań” robotów oraz zasadach etycznych adresowanych do projektantów, producentów i operatorów robotów. W Rezolucji wskazuje się także, że konieczne jest stworzenie przy tym wspólnej definicji „inteligentnych autonomicznych robotów”, w uwzględnieniem cech takich jak:

  • zdolność zdobycia autonomii za pomocą czujników lub wymiany danych z otoczeniem (wzajemna łączność) i analizy tych danych;
  • zdolność uczenia się w oparciu o doświadczenie i interakcję;
  • forma wsparcia fizycznego robota;
  • zdolność dostosowania zachowania i działań do otoczenia.

Jednocześnie, Parlament Europejski opowiada się za wprowadzeniem kompleksowego unijnego systemu rejestracji zaawansowanych robotów na rynku wewnętrznym UE.

Przepisy dotyczące odpowiedzialności

Parlament Europejski podkreśla, że zagadnienie odpowiedzialności cywilnej za działania robotów staje się kwestią centralną, gdyż dzięki postępowi technicznemu, roboty potrafią nie tylko zastępować prace, które były dotąd wykonywane przez ludzi, ale także w związku z uzyskaniem pewnych cech autonomii i zdolności poznawczych (np. uczenia się poprzez doświadczenie), „przypominają one coraz bardziej podmioty, które wchodzą w interakcje z otoczeniem i są zdolne do zmieniania go w sposób istotny”. Zasadnicze wątpliwości budzi więc w tym kontekście adekwatność i skuteczność obecnie obowiązujących zasad ponoszenia odpowiedzialności. Wskazuje się, że z pewnymi niewielkimi zastrzeżeniami obecne ramy prawne nie będą wystarczające do uwzględnienia szkód powodowanych przez roboty w zakresie, w jakim będą one w stanie uczyć się w oparciu o swoje niepowtarzalne doświadczenia, z czym wiąże się pewna nieprzewidywalność ich zachowania.

Parlament wskazuje przy tym, że przyszły instrument prawny przyjęty w tym zakresie musi być oparty na przeprowadzonej uprzednio analizie, która powinna odpowiedzieć na pytanie, czy należy zastosować zasady odpowiedzialności na zasadzie ryzyka, czy też podejście zakładające zarządzanie ryzykiem. Parlament podkreśla, że odpowiedzialność na zasadzie ryzyka wymaga jedynie wykazania szkody oraz związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy funkcjonowaniem robota a zaistniałą po stronie określonej osoby szkodą. Z kolei drugie podejście tj. zakładające zarządzanie ryzykiem według Parlamentu nie skupia się na osobie „która działa w sposób niedbały” i może ponosić odpowiedzialność indywidualną, ale na „osobie, która może, w określonych okolicznościach, zminimalizować ryzyko i podjąć działania w odniesieniu do negatywnych skutków”. Niezależnie od sposobu ustalenia podmiotu odpowiedzialnego za szkodę, w Rezolucji zakłada się, że zasadniczo odpowiedzialność tych osób powinna być proporcjonalna do poziomu instrukcji, jakie wydano robotowi i stopnia jego autonomii. Oznacz to, że „im dany robot ma większą zdolność uczenia się lub większą autonomię i im dłużej trwało szkolenie robota, tym większa odpowiedzialność powinna spoczywać na osobie prowadzącej szkolenie”.

Wśród proponowanych rozwiązań dotyczących odpowiedzialności, Parlament Europejski opowiada się za wprowadzeniem obowiązkowego systemu ubezpieczeń, który mógłby opierać się na zobowiązaniu producenta do wykupienia ubezpieczenia w związku z wytwarzanymi przez siebie automatycznymi robotami.

Kodeks etyki oraz nowa agencja robotyki

Parlament zwraca uwagę także na konieczność kierowania się przez osoby zaangażowane w rozwój i komercjalizację rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji przede wszystkim zasadami bezpieczeństwa i etyki od samego początku ich tworzenia. Parlament Europejski w załączniku do Rezolucji proponuje ramy prawne w formie karty zawierającej kodeks postępowania dla inżynierów w dziedzinie robotyki, kodeks dla etycznych komisji badawczych dokonujących przeglądów protokołów dotyczących robotyki oraz model licencji dla projektantów i użytkowników. Jako przykłady praktycznego przełożenia wymienionych zasad można wskazać zalecenia dla projektantów, aby roboty były wyposażone w swego rodzaju „czarne skrzynki”, które rejestrowałaby wszystkie przeprowadzone operacje, w tym kroki logiczne, które doprowadziły do podjęcia określonej decyzji. Ponadto, projektanci muszą zastosować w swoich rozwiązaniach wyłączniki awaryjne, jak się wydaje aby nie doprowadzić do całkowitej utraty kontroli nad robotem.

Parlament Europejski wzywa także Komisję, by rozważyła utworzenie europejskiej agencji ds. robotyki i sztucznej inteligencji „w celu zagwarantowania fachowej wiedzy technicznej, etycznej i z zakresu stanowienia prawa niezbędnej do wsparcia” podmiotów publicznych. Wskazuje się także, że agencja ta, o ile zostanie utworzona, mogłaby być odpowiedzialna za prowadzenie ww. rejestru zaawansowanych robotów w UE.

Dalsze kroki

Przyjęta Rezolucja stanowi dopiero początek ewentualnej ścieżki legislacyjnej – Parlament Europejski zwrócił się do Komisji o przedłożenie wniosku dotyczącego dyrektywy w sprawie przepisów prawa cywilnego odnoszących się do robotyki w oparciu o szczegółowe zalecenia zawarte w załączniku do Rezolucji. Komisja nie ma obowiązku działania na podstawie parlamentarnych rekomendacji, ale musi podać powód niepodejmowania działań.

21 mar 2017

O możliwości nakazania dostawcom Internetu blokowania witryn oraz odpowiedzialności operatorów stron z plikami torrent

W swojej niedawnej opinii z dnia 8 lutego 2017 r. (w sprawie C-610/15 Stichtig Brein p-ko Ziggo BV, XS4ALL Internet BV), Rzecznik Generalny Maciej Szpunar wypowiedział się na temat odpowiedzialności operatorów stron indeksujących pliki torrent za naruszenie praw autorskich oraz o możliwości nałożenia przez sąd obowiązku blokowania witryn internetowych przez dostawców Internetu.

****

Okoliczności faktyczne sporu i pytania prejudycjalne

W postępowaniu głównym toczącym się przed holenderskim sądem, organizacja zajmująca się ochroną praw autorskich i praw pokrewnych domaga się od podmiotów zapewniających użytkownikom dostęp do Internetu zablokowania dostępu do adresów witryny The Pirate Bay (dalej jako „TPB”) na podstawie przepisów prawa holenderskiego implementujących art. 8 ust. 3 dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym. TPB jest witryną, która indeksuje i kategoryzuje pliki torrent (czyli metapliki, które zawierają konieczne informacje do rozpoczęcia pobierania plików), służące do wymiany plików pomiędzy użytkownikami w tzw. sieci peer-to-peer (p2p). Sprawa dotarła do krajowego sądu najwyższego, który zwrócił się do Trybunału z następującymi pytaniami prejudycjalnymi:

1)      Czy operator witryny internetowej dokonuje publicznego udostępniania w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29, jeżeli witryna ta nie zawiera chronionych utworów, lecz istnieje system […], indeksujący i kategoryzujący dla użytkowników metadane o utworach chronionych, które znajdują się na komputerach użytkowników, tak że użytkownicy mogą za jego pomocą wyszukać oraz załadować lub pobrać chronione utwory?

2)      W razie udzielenia na pytanie pierwsze odpowiedzi przeczącej:

Czy art. 8 ust. 3 dyrektywy 2001/29 i art. 11 dyrektywy 2004/48 stanowią podstawę dla wydania nakazu przeciwko pośrednikowi w rozumieniu tych przepisów, który ułatwia w sposób opisany w pytaniu pierwszym działania osób trzecich stanowiące naruszenie?

Sieci p2p a odpowiedzialność operatorów stron internetowych indeksujących metadane

Sieci p2p w przeciwieństwie do tradycyjnej architektury sieci WWW są zdecentralizowane – nie mają centralnego serwera, gdyż każdy komputer użytkownika korzystającego z tej sieci funkcjonuje jak serwer. Sieci te charakteryzują się także dynamicznymi zmianami – jedynie komputery podłączone online do sieci w danym momencie tworzą tę sieć. Technologia ta najczęściej wykorzystywana jest do wymiany plików, w tym także kopii utworów chronionych prawem autorskim. Kluczową rolę dla sprawnego działania wymiany plików w taki sposób odgrywają witryny takie jak TPB, zawierają one bowiem informacje na temat użytkowników, którzy udostępniają poszukiwany plik do pobrania, umożliwiając ich wyszukiwanie.

W kontekście pierwszego pytania prejudycjalnego, Rzecznik przedstawia krótki przegląd orzecznictwa w zakresie pojęcia publicznego udostępniania (które nie posiada swojej definicji w dyrektywie 2001/29). I tak, dla stwierdzenia publicznego udostępniania niezbędne są dwa elementy: czynność udostępniania i publiczność. W związku ze specyfiką udostępniania utworów w Internecie, przyjmuje się, że do rzeczywistego przekazania utworu dochodzi tylko potencjalnie i z inicjatywy odbiorcy, jednak nie ogranicza to w żaden sposób podmiotu uprawnionego do sprzeciwienia się takiemu udostępnieniu. Z kolei, jeśli chodzi o kryterium „publiczności”, muszą być spełnione dwa wymogi – udostępnienie ma być skierowane do „nieokreślonej, lecz znanej liczby potencjalnych odbiorców” oraz publiczność, której dotyczy dane udostępnienie, powinna być „nową publicznością”. Rozstrzygając o „nowości” publiczności należy uwzględnić „wyłącznie publiczność, która została wzięta pod uwagę przez podmiot praw autorskich przy pierwotnym udostępnieniu” i w tym kontekście dokonać oceny, czy udostępniając utwór wykraczamy poza ten pierwotnie zakładany limit.

Przechodząc do oceny pierwszego pytania w odniesieniu do okoliczności sprawy, Rzecznik wskazuje jednoznacznie, że podczas wymiany utworów poprzez sieć p2p dochodzi do podawania ich do publicznej wiadomości. Utwory są bowiem podane do publicznej wiadomości, po pierwsze na komputerach użytkowników sieci w taki sposób, aby wszyscy pozostali użytkownicy mogli je pobrać. Bez znaczenia jest przy tym zdaniem Rzecznika fakt, iż pliki są podzielone na segmenty i pobierane fragmentami z różnych komputerów, gdyż przedmiotem ochrony prawa autorskiego jest utwór, a nie plik. Utwory są i tak udostępniane w całości i są w całości przesyłane do pobierających je użytkowników. Po drugie, liczba potencjalnych użytkowników ogólnodostępnej sieci p2p jest „nieokreślona i znacząca”. Po trzecie, niezależnie od tego, że udostępnianie w sieci p2p jest zazwyczaj udostępnieniem za pomocą technicznego środka przekazu innego niż użyty w odniesieniu do pierwotnego udostępnienia (co wprost oznacza publiczne udostępnienie w rozumieniu dyrektywy) – kryterium nowej publiczności jest również spełnione w odniesieniu do utworów wymienianych bez zezwolenia ich autorów. Oceniając działalność TPB w ramach wymiany plików za pośrednictwem sieci p2p, Rzecznik wskazuje, że nie można przypisać jej decydującej roli w publicznym udostępnianiu utworów, dopóki nie wie ona, że utwór został niezgodnie z prawem publicznie udostępniony, a w przypadku, gdy posiądzie wiedzę na ten temat, powinna temu niezwłocznie zaradzić. Jednocześnie, Rzecznik podkreśla, że inaczej niż miało to miejsce w sprawie GS Media (sprawa C-160/15), nie byłoby właściwe zastosowanie w przypadku witryny takiej jak TPB domniemania świadomości operatora co do bezprawności danych, gdyż prowadziłoby to do nałożenia na takich operatorów powszechnego obowiązku nadzorowania indeksowanych treści. Odpowiadając na pierwsze z postawionych pytań, Rzecznik wskazuje, że działalność takiej witryny jak TPB stanowi publiczne udostępnienie w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29, jeżeli operator ten ma świadomość, że utwór został podany do wiadomości w sieci bez zezwolenia podmiotów praw autorskich i nie interweniuje, aby uniemożliwić dostęp do tego utworu.

Możliwości nakazania dostawcom Internetu blokowania witryn

W zakresie drugiego z postawionych pytań, należy odpowiedzieć, czy na podstawie art. 8 ust. 3 dyrektywy 2001/29 można wydać przeciwko dostawcy dostępu do Internetu „nakaz w celu zobowiązania go do zablokowania jego użytkownikom dostępu do witryny indeksującej sieć peer-to-peer, za pośrednictwem której zostały dokonane naruszenia praw autorskich, nawet jeśli operator tej witryny sam nie udostępnia publicznie utworów, które zostały udostępnione we wspomnianej sieci. Rzecznik wskazuje, że dopuszczalność zastosowania takiego środka została już potwierdzona przez Trybunał w przeszłości (wyrok z dnia 27 marca 2014 r. w sprawie C-314/12), jednak okoliczności tamtej sprawy były zupełnie inne niż w tej będącej przedmiotem postępowania głównego. Jeśli w ocenianej sprawie zostanie ustalone, że TPB nie udostępnia publicznie utworów bez zezwolenia praw autorskich (por. odpowiedź na pierwsze z postawionych pytań), „to nie będzie można również wyprowadzić wniosku, że wykorzystuje ona usługi dostawców dostępu do Internetu dla użytkowników sieci peer-to-peer w celu naruszenia praw autorskich”.

Hipoteza art. 8 ust. 3 dyrektywy 2001/29 zakłada zaś, że istnieje związek pomiędzy przedmiotem nakazu i naruszeniem prawa autorskiego. Zatem ww. nakaz będzie mógł być ewentualnie wydany, tylko, jeżeli zostanie ustalone, że operator witryny takiej jak TPB ponosi odpowiedzialność za naruszenie praw autorskich dokonane za pomocą usług pośrednika, do którego nakaz jest skierowany. Należy oczywiście brać pod uwagę przy ocenie odpowiedzialności operatora witryny takiej jak TPB przesłanki wyłączenia odpowiedzialności za przechowywane dane na podstawie przepisów dyrektywy o handlu elektronicznym (o odpowiedzialności hostingodawców pisaliśmy już na blogu). Zastosowanie takiego nakazu musi być także proporcjonalne do rozmiaru i wagi dokonywanych naruszeń praw autorskich, co powinien zbadać sąd krajowy.

Komentarz

W zakresie odpowiedzialności operatorów, zauważyć należy w omawianej opinii Rzecznika podkreślenie konieczności dokładnego badania okoliczności faktycznych sprawy, tak aby nie odnosić wprost dotychczasowych, licznych rozstrzygnięć orzecznictwa do rozstrzyganego przypadku bez uwzględnienia jego specyfiki. W szczególności, Rzecznik wypowiedział się przeciwko zastosowaniu w przypadku witryny takiej jak TPB domniemania świadomości bezprawności analogicznego do ustalonego przez Trybunał w wyroku GS Media dotyczącym osób, które umieściły hiperłącze w celu zarobkowym.

Z kolei, nakazy zablokowania określonych witryn w stosunku do dostawców Internetu, ze względu na swoją skuteczność, stają się coraz bardziej popularne w krajach Unii Europejskiej. Przykładowo w lutym br. szwedzki sąd nakazał dostawcy Internetu zablokowanie dostępu do witryny TPB na terenie Szwecji. W Polsce natomiast, środek ten jest praktycznie niewykorzystywany. Żądanie takie zostało oddalone chociażby w świeżo opublikowanym postanowieniu Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 17 listopada 2016 r. (sygn. akt XX GC 1004/12). Sąd uznał zaproponowany sposób zabezpieczenia za niedopuszczalny, gdyż nałożony w drodze udzielonego zabezpieczenia nakaz musiałby być wydany przeciwko podmiotowi, który nie jest stroną postępowania i nie może odwołać się od rozstrzygnięcia sądu.

17 lut 2017

Kodeks postępowania dotyczący nielegalnego nawoływania do nienawiści w Internecie

W dniu 27 stycznia 2017 r. w biurze RPO w Warszawie odbyła się konferencja „Stop mowie nienawiści. Kodeks postępowania dotyczący nielegalnego nawoływania do nienawiści w Internecie”. Podczas konferencji zaprezentowano główne założenia i pierwsze efekty obowiązywania Kodeksu postępowania dotyczącego nielegalnego nawoływania do nienawiści w Internecie, który został przyjęty w dniu 31 maja 2016 r. przez KE i wiodące przedsiębiorstwa z branży IT. Kodeks zawiera szereg zobowiązań, które mają na celu zwalczanie zjawiska nawoływania do nienawiści w Internecie.

****

Geneza i główne założenia Kodeksu

W dniu 31 maja 2016 r. przyjęty został Kodeks postępowania dotyczący nielegalnego nawoływania do nienawiści w Internecie (zwany dalej „Kodeksem”). Kodeks powstał wskutek współpracy Komisji Europejskiej i wiodących przedsiębiorstw z branży IT (m.in. Facebook, Twitter, YouTube, Microsoft, zwane dalej „Przedsiębiorstwami z branży IT”).

Kodeks już na wstępie odwołuje się do decyzji ramowej Rady 2008/913/WSiSW z dnia 28 listopada 2008 r. w sprawie zwalczania pewnych form i przejawów rasizmu i ksenofobii za pomocą środków prawnokarnych (zwanej dalej „Decyzją”). Punkt 9 preambuły Decyzji odnosi pojęcie nienawiści do „nienawiści okazywanej ze względu na rasę, kolor skóry, religię, pochodzenie lub przynależność narodową lub etniczną”. Definicję mowy nienawiści według Kodeksu zawiera natomiast artykuł 1 ust. 1 pkt a) Decyzji, zgodnie z którym każde państwo członkowskie stosuje niezbędne środki zapewnienia karalności czynów popełnianych umyślnie polegających na „publicznym nawoływaniu do przemocy lub nienawiści skierowanej przeciwko grupie osób, którą definiuje się według rasy, koloru skóry, wyznawanej religii, pochodzenia albo przynależności narodowej lub etnicznej, lub przeciwko członkowi takiej grupy”.

Kodeks obejmuje szereg zobowiązań mających na celu skuteczne zwalczanie publicznego nawoływania do nienawiści w sieci Internet. Wiąże się to również z potrzebą obrony prawa do wolności wypowiedzi, która realizowana jest nie tylko przez wyrażane publicznie przychylne stanowiska i idee, ale również te, które mają kontrowersyjny wydźwięk („obrażają, szokują lub zakłócają państwo lub jakąkolwiek część społeczeństwa”). Duże znaczenie ma przy tym promowanie postaw opartych na niedyskryminacji, tolerancji i szacunku. W tym celu Przedsiębiorstwa z branży IT zdecydowały się wspierać Komisję Europejską (zwaną dalej „KE”) oraz kraje członkowskie Unii Europejskiej z uwagi na fakt, iż portale internetowe pozwalają na szerokie rozprzestrzenianie się treści w bardzo szybkim czasie, co jednocześnie stanowi potencjalne narzędzie do skutecznego nawoływania do nienawiści.

Asumptem dla powstania Kodeksu, co też jest wskazane w samej jego treści, jest wspólne oświadczenie wydane przez Radę ds. Wymiaru Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych z 24 marca 2016 r. w sprawie ataków terrorystycznych w Brukseli, z którego wynika, iż KE zintensyfikuje współpracę z Przedsiębiorstwami z branży IT w ramach Kodeksu.

W celu zapobieżenia rozprzestrzenianiu się mowy nienawiści w Internecie, istotne jest zapewnienie transpozycji Decyzji i odpowiednie jej stosowanie przez państwa członkowskie, zarówno w środowisku online, jak i offline. Przy czym ważne jest nie tylko egzekwowanie prawa, ale również niezwłoczna reakcja dostawców treści i usług internetowych na powiadomienia użytkowników.

Na mocy Kodeksu Przedsiębiorstwa z branży IT zobowiązują się do wymiany dobrych praktyk oraz m.in. do:

  • dysponowania jasnymi i skutecznymi narzędziami do szybkiego przeglądu powiadomień odnośnie potencjalnych treści nawołujących do nienawiści i reagowania na nie,
  • wyraźnego zakazywania w regulaminach podżegania do przemocy i nienawistnego zachowania,
  • po otrzymaniu powiadomień, usuwania lub wyłączania dostępu do nielegalnych treści zgodnie z własnymi regulaminami i wytycznymi w czasie krótszym niż 24 godziny,
  • kształcenia i podnoszenia świadomości użytkowników o rodzajach treści,
  • dostarczania informacji na temat procedury składania powiadomień w celu poprawy szybkości i skuteczności komunikacji z państwami członkowskimi za pośrednictwem krajowych punktów kontaktowych,
  • zachęcania ekspertów do zgłaszania uwag i zgłaszania treści podżegających do przemocy i nienawiści na dużą skalę, również poprzez współpracę z organizacjami społeczeństwa obywatelskiego,
  • opierania się na współpracy z państwami członkowskimi i KE w celu zapewnienia dostępu do „zaufanych podmiotów zgłaszających”,
  • pogłębiania współpracy między sobą w celu podnoszenia jakości procedur dotyczących usuwania/blokowania nielegalnych treści.

Nadto, Przedsiębiorstwa z branży IT oraz KE, na mocy Kodeksu, zobowiązały się do regularnej oceny własnych działań oraz promowania ich przejrzystości.

Konferencja zorganizowana przez biuro Rzecznika Praw Obywatelskich

W dniu 27 stycznia 2017 r. odbyła się konferencja zorganizowana przez biuro Rzecznika Praw Obywatelskich oraz posła do Parlamentu Europejskiego dra Michała Boniego na temat „Stop mowie nienawiści. Kodeks postępowania dotyczący nielegalnego nawoływania do nienawiści w Internecie”. Wśród prelegentów znaleźli się m. in.: Rzecznik Praw Obywatelskich dr Adam Bodnar, Louisa Klingvall z Wydziału Praw Podstawowych Dyrekcji Generalnej Wymiaru sprawiedliwości Komisji Europejskiej, Věra Jourová – Komisarz ds. sprawiedliwości, spraw konsumenckich i równości płci (nagranie wypowiedzi). W konferencji wzięli udział m.in. przedstawiciele organizacji pozarządowych, instytucji, portali internetowych, dostawców usług internetowych, organów ścigania, Prokuratury Krajowej, Policji, Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych oraz Przedsiębiorstw z branży IT.

Celem konferencji było wspólne zastanowienie się nad sposobami doprowadzenia do faktycznego wdrożenia Kodeksu oraz wyzwaniami, jakie się z tym wiążą.

Na wstępie konferencji RPO wskazał, że „nieprawdą jest, iż wolność wypowiedzi ma charakter nieograniczony”. Jak wiele innych wolności, również i wolność wypowiedzi podlega pewnym ograniczeniom. W polskim prawie te ograniczenia wynikają z kodeksu karnego, ale ich źródłem może być także kodeks cywilny, jeśli podmioty dotknięte mową nienawiści zdecydują się chronić swoje dobra osobiste. Internet, jako niekonwencjonalne narzędzie komunikacji, pozwalający na szybki przekaz informacji, generuje dodatkową odpowiedzialność dostawców usług internetowych, w tym w szczególności pośredników online, portali społecznościowych. Należy poważnie zastanowić się, czy tradycyjne mechanizmy obrony przed publicznym nawoływaniem do nienawiści okażą się wystarczające. RPO wskazał na rozwój orzecznictwa w tym zakresie, w szczególności Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (np. wyroki w sprawach Delfi AS przeciwko Estonii, Index.hu ZRT przeciwko Węgrom, ale również wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 września 2016 r., sygn. akt I CSK 598/15).

RPO podkreślił, że czym innym jest mowa nienawiści, która odnosi się do konkretnych grup dyskryminowanych z różnego powodu, a czym innym są akty agresji słownej np. w stosunku do polityków. Nadto, zwrócił uwagę na niepokojące zjawisko obniżenia się poziomu debaty publicznej.

Poseł do Parlamentu Europejskiego dr Michał Boni wskazał z kolei, iż tematyka konferencji jest mu szczególnie bliska z uwagi na fakt, że wcześniej pełnił funkcję przewodniczącego Rady ds. Przeciwdziałania Ksenofobii i Dyskryminacji, gdzie miał styczność z problematyką mowy nienawiści. Wskazał, iż ważne są cztery aspekty działania: monitorowanie i wymienianie się informacjami, reagowanie na łamanie praw, dawanie dobrego świadectwa (przykładu) i edukowanie. Zasygnalizował również problemy dyskryminacyjne, z jakimi borykają się mniejszości narodowe w Polsce (zwłaszcza z Ukrainy), porównując je z sytuacją naszych rodaków w Wielkiej Brytanii. Podkreślił, iż w dzisiejszych czasach radykalizacja poglądów wkroczyła w poważny wymiar, przybierając niekiedy postać mowy nienawiści. Nielegalne treści powinny być ograniczane lub zdejmowane, co musi odbywać się zgodnie z literą prawa. Przydatnym narzędziem jest w tym zakresie mechanizm notice and takedown. Ważną kwestią jest także zgłaszanie nielegalnych treści nie tylko przez samych poszkodowanych, ale także przez osoby, które mają o tym wiedzę. Dzięki temu jest możliwość budowania sieci współpracy i zapewnienie odpowiedniego czasu reakcji.

Poseł zaznaczył, iż istotne jest, aby Internet w dalszym ciągu pozostał przestrzenią wolności, czemu ma sprzyjać odpowiedzialność za słowa w dobie anonimowości w sieci.

W swojej wypowiedzi Komisarz ds. sprawiedliwości, spraw konsumenckich i równości płci Věra Jourová wskazała, iż organizacje ekstremistyczne z łatwością docierają dzięki Internetowi do szerokiej części społeczeństwa. Dlatego też walka z mową nienawiści w Internecie jest tak samo ważna jak np. walka z propagandą ISIS. Istotne jest zapewnienie stosowania Kodeksu oraz usuwanie nielegalnych treści stanowiących mowę nienawiści, jak również współpraca Przedsiębiorstw z branży IT, państw członkowskich i ich obywateli.

Louisa Klingvall z Wydziału Praw Podstawowych Dyrekcji Generalnej Wymiaru sprawiedliwości KE zaznaczyła, iż skala zjawiska mowy nienawiści rośnie. Priorytetem jest egzekwowanie prawa, w tym prawa karnego i Decyzji, czemu muszą towarzyszyć aktywne działania Przedsiębiorstw z branży IT. Podkreśliła, iż celem Kodeksu nie jest limitowanie wolności wypowiedzi. Istotne jest zapewnienie transparentności działań dotyczących usuwania/blokowania nielegalnych treści oraz odpowiedniego poziomu komunikacji. Implementacja Kodeksu będzie monitorowana, w tym celu KE będzie współpracowała m.in. z organizacjami pozarządowymi (KE jesienią 2016 r. współpracowała z dwunastoma organizacjami pozarządowymi z dziewięciu państw członkowskich, która to współpraca zaowocowała 600 powiadomieniami o nielegalnej mowie nienawiści w ramach „exercise monitoring” – pierwszej ocenie skuteczności Kodeksu). Skuteczność powiadomień, tj. usunięcie/zablokowanie nielegalnej treści uzależniona jest m.in. od czasu zgłoszenia, państwa członkowskiego, języka powiadomienia (co w przyszłości nie powinno stanowić zróżnicowania reakcji). Monitoring KE wskazał, iż nielegalne treści zostały zbadane (usunięte/zablokowane) przez Przedsiębiorstwa z branży IT w 40% w czasie krótszym niż 24 godziny i w 43% w czasie 48 godzin.

Następnie odbył się panel dyskusyjny prowadzony przez Macieja Gajka (Newsweek Polska) z udziałem Jakuba Turowskiego (Facebook Polska), Anny Marii Siwińskiej (Gazeta Wyborcza) i Joanny Grabarczyk (HejtStop).

Podsumowanie

Niewątpliwie współpraca KE, państw członkowskich i Przedsiębiorstw z branży IT w dobie rozprzestrzeniania się nielegalnego nawoływania do nienawiści w Internecie, problemów migracyjnych czy walki z terroryzmem, stała się koniecznością. Usuwanie nielegalnych treści nawołujących do nienawiści musi opierać się na przejrzystych zasadach i odbywać się nie tylko przy udziale Przedsiębiorstw z branży IT, ale również strony społecznej. Portale internetowe działają transgranicznie, co w związku z występującymi różnicami kulturowymi na świecie może generować dodatkowe problemy odnośnie kwalifikacji określonych treści jako nielegalnych. Niezbędne jest, oprócz egzekwowania prawa, edukowanie i podnoszenie świadomości społecznej, aby skutecznie reagować na zjawisko mowy nienawiści w Internecie.

20 gru 2016

Nowe obowiązki dla przedsiębiorców – ustawa o pozasądowym rozwiązywaniu sporów konsumenckich

9 listopada 2016 r. w Dzienniku Ustaw została opublikowana ustawa o pozasądowym rozwiązywaniu sporów konsumenckich. Ustawa wprowadza nowe obowiązki informacyjne dla przedsiębiorców, a także porządkuje system pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich. Większość przepisów ustawy wchodzi w życie 10 stycznia 2016 r.

****

Tło regulacji

Ustawa o pozasądowym rozwiązywaniu sporów konsumenckich wdraża dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/11/UE z dnia 21 maja 2013 r. w sprawie alternatywnych metod rozstrzygania sporów konsumenckich oraz zmiany rozporządzenia (WE) nr 2006/2004 i dyrektywy 2009/22/WE (dyrektywa w sprawie ADR w sporach konsumenckich).

Zakres regulacji i najważniejsze pojęcia

Ustawa określa m.in. obowiązki podmiotów uprawnionych do prowadzenia postępowania w sprawie pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich, obowiązki przedsiębiorców i zasady prowadzenia postępowania w sprawie pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich.

Sporem konsumenckim w rozumieniu ustawy jest spór pomiędzy konsumentem a przedsiębiorcą wynikający z zawartej z konsumentem umowy. Przepisy ustawy stosuje się do rozwiązywania sporów konsumenckich między konsumentem mającym miejsce zamieszkania na terytorium Polski lub innego niż Polska państwa członkowskiego Unii Europejskiej a przedsiębiorcą mającym siedzibę na terytorium Polski. Jednocześnie przepisów ustawy nie stosuje się m.in. do postępowań reklamacyjnych, rozpatrywania skarg konsumentów przez przedsiębiorcę, a także bezpośrednich negocjacji między konsumentem a przedsiębiorcą. Ponadto, przepisy ustawy nie znajdą zastosowania także do określonych branż, a więc np. sporów dotyczących usług niemających charakteru gospodarczego, świadczonych w interesie ogólnym, czy wynikających z umów, których przedmiotem są usługi edukacyjne lub usługi w zakresie kształcenia ustawicznego świadczone przez publiczne szkoły lub placówki oraz publiczne szkoły wyższe.

Zgodnie z ustawą, postępowaniem w sprawie pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich jest postępowanie mające na celu rozwiązywanie sporu konsumenckiego, prowadzone zgodnie z zasadami określonymi w ustawie i polegające na:

  • umożliwieniu zbliżenia stanowisk stron w celu rozwiązania sporu przez jego strony;
  • przedstawieniu stronom propozycji rozwiązania sporu;
  • rozstrzygnięciu sporu i narzuceniu stronom jego rozwiązania.

System pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich

Postępowanie w sprawie pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich można prowadzić po uzyskaniu wpisu do odpowiedniego rejestru – wtedy taki zarejestrowany podmiot staje się podmiotem uprawnionym w rozumieniu ustawy. System pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich wprowadzony przez ustawę opiera się na podejściu mieszanym co oznacza, że obok siebie działają zarówno podmioty publiczne, jak i niepubliczne. System ten obejmuje więc:

  • niepubliczne sektorowe podmioty utworzone przez przedsiębiorców z danej branży (np. Arbiter Bankowy – podmiot utworzony przez Związek Banków Polskich);
  • publiczne sektorowe podmioty utworzone przy lub w strukturze organów publicznych (np. Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej);
  • podmiot o charakterze horyzontalnym ― Inspekcja Handlowa, która zajmuje się sprawami dla których nie został utworzony właściwy podmiot sektorowy.

Obowiązki przedsiębiorców

Przedsiębiorca, który zobowiązał się albo jest obowiązany na podstawie odrębnych przepisów do korzystania z pozasądowego rozwiązywania sporów z konsumentami, informuje konsumentów o podmiocie uprawnionym, który jest właściwy dla tego przedsiębiorcy. Informacja ta musi obejmować co najmniej adres strony internetowej podmiotu uprawnionego i być dostępna w sposób zrozumiały i łatwo dostępny dla konsumenta, w tym na stronie internetowej przedsiębiorcy, jeżeli przedsiębiorca taką prowadzi oraz we wzorcach umów zawieranych z konsumentami, o ile przedsiębiorca takie stosuje.

Obowiązek informacyjny  dotyczący wszystkich przedsiębiorców występuje natomiast w sytuacji gdy w następstwie złożonej przez konsumenta reklamacji spór nie został rozwiązany. W takim przypadku przedsiębiorca przekazuje konsumentowi na papierze lub innym trwałym nośniku (w rozumieniu ustawy) oświadczenie o:

  • zamiarze wystąpienia z wnioskiem o wszczęcie postępowania w sprawie pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich albo zgodzie na udział w takim postępowaniu albo
  • odmowie wzięcia udziału w postępowaniu w sprawie pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich.

W przypadku sytuacji opisanej w punkcie 1 powyżej, przedsiębiorca wraz z oświadczeniem przekazuje informację o podmiocie uprawnionym właściwym dla danego przedsiębiorcy. Jednocześnie jeżeli przedsiębiorca nie złożył żadnego oświadczenia, uznaje się, że wyraża zgodę na udział w postępowaniu w sprawie pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich. Wszczęcie postępowania w sprawie pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich następuje na wniosek konsumenta. Jeżeli przewiduje to regulamin podmiotu uprawnionego, wszczęcie tego postępowania następuje również na wniosek przedsiębiorcy.

Inne postanowienia

Warto także odnotować, że ustawa wprost stanowi, że postanowienia umowy zawartej przez przedsiębiorcę z konsumentem przed powstaniem sporu, na podstawie których złożenie wniosku o wszczęcie postępowania w sprawie pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich wyłącza prawo konsumenta do wytoczenia powództwa przed sądem powszechnym, są bezskuteczne. Ponadto, wszczęcie postępowania w sprawie pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich przerywa bieg przedawnienia roszczenia będącego przedmiotem sporu. Przedawnienie nie biegnie na nowo, dopóki postępowanie to nie zostanie zakończone.

20 gru 2016

Odpowiedzialność portali internetowych za komentarze internautów

Zasady ponoszenia odpowiedzialność przez portale internetowe za komentarze internautów zamieszczone pod artykułami. Komentarz do niedawnego wyroku Sądu Najwyższego z dnia 30 września 2016 r. (sygnatura akt I CSK 598/15) dotyczącego ochrony dóbr osobistych w Internecie.

****

Stan faktyczny sprawy

W dniu 17 sierpnia 2010 r. na portalu internetowym zarządzanym przez pozwanego opublikowany został artykuł dotyczący powoda. Użytkownicy tego portalu umieścili pod tym tytułem swoje komentarze pod adresem powoda, krytykujące w sposób obraźliwy i wulgarny jego wygląd, działalność polityczną, a także podważające jego zdolności intelektualne i kompetencje do wykonywania działalności zawodowej. Przed doręczeniem odpisu pozwu (co nastąpiło w dniu 11 kwietnia 2011 r.) powód nie informował pozwanego o komentarzach dotyczących jego osoby. Strona pozwana najpierw zablokowała dostęp do tych komentarzy, a następnie, w dniu 13 kwietnia 2011 r., usunęła je.

Ocena prawna sądów I i II instancji

Sąd Okręgowy powództwo oddalił wskazując, że choć zamieszczone przez użytkowników komentarze naruszają dobra osobiste powoda takie jak część, godność, dobre imię, to jednak pozwany nie może ponosić odpowiedzialności za bezprawne działania osób trzecich, tj. autorów inkryminowanych komentarzy. W szczególności stwierdził, że nie znajdą tutaj zastosowania przepisy prawa prasowego, gdyż autorzy obraźliwej dla powoda treści komentarzy nie są dziennikarzami, a ich wpisy nie są przejawem działalności dziennikarskiej, lecz tylko własnymi opiniami nie stanowiącymi materiału prasowego. Sąd podkreślił także, że inny jest status prawny części redakcyjnej portalu, a inny części zawierającej komentarze internautów. W zakresie komentarzy internautów zastosowanie znajdą przepisy dotyczące przechowywania treści, a więc przede wszystkim art. 14 ust. 1 uśude. Według Sądu Okręgowego strona pozwana dowiedziała się o obraźliwych komentarzach na temat powoda dopiero po doręczeniu jej odpisu pozwu (sąd przyjął, że wcześniej o nich nie wiedziała), po czym niezwłocznie usunęła je, zwalniając się tym samym z odpowiedzialności.

Sąd II instancji oddalił apelację powoda, przy czym uzupełnił postępowanie dowodowe poprzez ustalenie, że pozwany prowadzi moderację poprzez odpowiedni system antyspamowy, a także zatrudnia w celu moderacji kilka osób. Na podstawie skargi kasacyjnej powoda, która została uwzględniona w oparciu o naruszenie przepisów prawa procesowego, sprawa ponownie trafiła do sądu II instancji, który po raz kolejny oddalił apelację powoda. Sąd apelacyjny stwierdził, że brak jest podstaw do uznania, iż strona pozwana wiedziała o bezprawnym charakterze komentarzy internautów. Podkreślił, że to na powodzie spoczywał ciężar udowodnienia posiadania przez pozwaną wiarygodnej informacji o bezprawnym charakterze przechowywanych na administrowanym przez nią portalu internetowym danych umieszczonych przez osoby korzystające z usług hostingu (zgodnie z art. 14 ust. 1 uśude). Powód ponownie złożył skargę kasacyjną od wyroku.

Ocena prawna Sądu Najwyższego w wyroku z dnia 30 września 2016 r.

Sąd Najwyższy wskazał, że zarzuty skargi kasacyjnej oparte na przepisach ustawy Prawo prasowe są chybione, gdyż komentarze internautów nie mogą zostać uznane za materiały prasowe. Jednocześnie SN podniósł, że przepisy art. 14 ust. 1 i art. 15 uśude – wbrew stanowiskom Sądów obu instancji – nie mogły stanowić wyłącznej podstawy rozstrzygnięcia. W związku bowiem z faktem, że w przedmiotowej sprawie mieliśmy do czynienia z naruszeniem dóbr osobistych, zastosowanie znajdzie także art. 24 Kodeksu cywilnego (k.c.). Wspomniane przepisy uśude regulują bowiem jedynie zagadnienia związane z wyłączeniem odpowiedzialności administratora portalu internetowego. Nie normują natomiast innych kwestii, w szczególności zasad rozkładu ciężaru dowodu.

SN podkreślił, że zastosowanie art. 14 uśude i obciążenie poszkodowanego dowodem, iż administrator portalu internetowego wiedział o bezprawnym charakterze anonimowych komentarzy, czyniłoby ochronę dóbr osobistych iluzoryczną. Zawsze bowiem administrator mógłby powołać się na przepis art. 15 uśude, który zwalnia go od obowiązku sprawdzania przechowywanych lub udostępnianych przez niego danych. Konsekwencją przypisania stronie pozwanej przymiotu sprawcy naruszenia dóbr osobistych powoda jest przeniesienie na nią ciężaru wykazania, że jej działanie nie było bezprawne. Art. 14 ust. 1 uśude nie modyfikuje w stosunku do administratora portalu internetowego świadczącego usługi hostingu przewidzianego w art. 24 § 1 k.c. rozkładu ciężaru dowodu, a co za tym idzie, to na stronie pozwanej spoczywał ciężar udowodnienia, że przed doręczeniem jej pozwu nie wiedziała o inkryminowanych komentarzach internautów.

Podkreślono także, że z art. 14 ust. 1 uśude jednoznacznie wynika, że wiedza usługodawcy hostingu na temat bezprawnego charakteru wpisów internautów niekoniecznie musi pochodzić od osób dotkniętych inkryminowanymi komentarzami. Źródło wiarygodnej informacji jest tutaj prawnie obojętne do tego stopnia, że informacja taka może być również wynikiem własnych spostrzeżeń pracowników bądź przedstawicieli administratora portalu internetowego oraz zastosowanych przez niego środków technicznych. SN podkreślił, że pozwany stosował w swojej działalności mechanizmy mające na celu kontrolę dokonywanych przez anonimowych autorów wpisów. Strona pozwana zastrzegła sobie prawo usunięcia komentarzy m.in. naruszających prawa osób trzecich, które są reklamą lub niezamówioną informacją handlową. Zwrócono więc uwagę, że pracownicy strony pozwanej musieli zapoznawać się z treścią komentarzy, chroniąc w ten sposób jej interesy. Strona pozwana wykorzystywała także automatyczny system filtrujący i usuwający używane przez internautów słowa o treści wulgarnej i obscenicznej.

W konsekwencji SN uznał, że jako wiedzę administratora o inkryminowanych komentarzach internautów należy zakwalifikować sytuację, kiedy administrator w związku z doświadczeniem z dotychczasowej działalności na polu świadczenia usług hostingu liczy się z realną możliwością dokonywania przez internautów wpisów o treści naruszającej dobra osobiste konkretnych osób, a to w związku z treścią artykułu prasowego, pod którym anonimowi internauci zamieszczają swoje opinie, i godząc się z tym nie podejmuje stosownych działań, pomimo zatrudniania pracowników, którzy zajmują się usuwaniem wpisów naruszających interesy ekonomiczne administratora oraz pomimo wiedzy, że system automatycznej filtracji używanego przez internautów słownictwa nie jest skuteczny.

Komentarz

Omawiany wyrok będzie miał zapewne duże znaczenie dla przyszłych ocen dokonywanych przez sądy w zakresie odpowiedzialności podmiotów świadczących usługi hostingu za treści dostarczane przez użytkowników. Należy wskazać, że rozstrzygnięcie SN jest kontrowersyjne i może prowadzić do rozszerzania odpowiedzialności hostingodawców za cudze treści. Podkreślenia wymaga, iż podstawowe znaczenie przy rozpatrywaniu omawianej sprawy powinny mieć jednak przepisy uśude, które wyłączają odpowiedzialność hostingodawcy za treści użytkowników, niezależnie od podstaw tej odpowiedzialności (art. 14 uśude). Zatem – wbrew stanowisku SN – to strona dochodząca roszczeń od hostingodawcy powinna udowodnić, że wiedział on o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności lub uzyskał wiarygodną wiadomość lub urzędowe zawiadomienie w tym zakresie, a jednocześnie niezwłocznie nie uniemożliwił dostęp do tych danych. Dowód w tym zakresie warunkuje bowiem w ogóle odpowiedzialność hostingodawcy, a art. 24 k.c. nie zwalnia przecież poszkodowanego z wykazania, kto i jakie dobra osobiste naruszył. Art. 24 k.c. wprowadza jedynie domniemanie bezprawności naruszenia dóbr osobistych, które pozwany może obalić w procesie. O bezprawności można jednak rozstrzygać dopiero po stwierdzeniu, że w ogóle doszło do naruszenia dóbr osobistych. Hostingodawca musi zatem wiedzieć, do jakich danych ma uniemożliwić dostęp, a więc wiedzieć, że w ogóle doszło do naruszenia czyichś praw. Jednocześnie hostingodawca nie ma ogólnego obowiązku monitorowania treści zgodnie z art. 15 uśude. Dlatego też ciężar dowodu w zakresie wiedzy hostingodawcy powinien obciążać powoda. Nie jest przekonująca w tym zakresie argumentacja SN, zgodnie z którą wiedza hostingodawcy o komentarzach ma wynikać z jego doświadczenia w zakresie świadczenia usług i liczenia się z tym, że użytkownicy mogą zamieszczać komentarze naruszające dobra osobiste osób w związku z treścią zamieszczonego artykułu. Podobnie nie można uznać za uzasadniony wniosku, iż sam fakt stosowania automatycznych filtrów treści komentarzy, jak stwierdził SN, sprawia, że: „strona pozwana wiedziała, że osoby korzystające z usług hostingu posługują się niecenzuralnym słownictwem, naruszającym dobra osobiste innych osób”.

SN w swoim orzeczeniu zdecydowanie odszedł od zasady blokowania dostępu przez hostingodawców do treści dostarczonych przez użytkowników na wniosek, a nie z ich własnej inicjatywy, co stawia pod znakiem zapytania sens instytucji „wiarygodnej wiadomości”. Nie przekonuje w tym kontekście także stwierdzenie, że inna niż przyjęta przez SN interpretacja art. 14 uśude w zw. z art. 24 k.c. oznaczałaby iluzoryczną ochronę dóbr osobistych. Powód zawsze mógł bowiem przesłać przed doręczeniem pozwu hostingodawcy wiarygodną wiadomość o naruszeniu jego dóbr osobistych, czego nie zrobił. Pozytywnie natomiast ocenić należy potwierdzenie przez SN wyrażanych wcześniej w orzecznictwie poglądów w zakresie braku podstaw do zakwalifikowania komentarzy internautów jako materiału prasowego, a co za tym idzie braku możliwości oparcia roszczeń w tym zakresie na przepisach ustawy Prawo prasowe.

14 lis 2016

Planowane zmiany w prawie autorskim w ramach strategii jednolitego rynku cyfrowego w UE

Nowe prawo pokrewne przyznane wydawcom publikacji prasowych, nowe obowiązki nałożone na platformy internetowe w związku z materiałami zamieszczanymi przez użytkowników, ułatwienia w licencjonowaniu utworów audiowizualnych dla platform VOD. 14 września 2016 r. Komisja Europejska przedstawiła projekt dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym.

****

Kontekst i założenia

W dniu 14 września 2016 r. Komisja Europejska przedstawiła projekty przepisów dotyczących modernizacji prawa autorskiego w ramach strategii jednolitego rynku cyfrowego. Niniejszy artykuł opisuje najważniejsze postanowienia projektu dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie prawa autorskiego na jednolitym rynku cyfrowym, które mają znaczenie dla podmiotów z branży internetowej (dalej również jako „dyrektywa”).

Przedstawione projekty, w tym projekt dyrektywy, mają zgodnie z intencjami Komisji zrealizować trzy główne priorytety. Są to, po pierwsze, większy wybór i dostęp do treści online, także  poza stałym miejscem zamieszkania, po drugie, ułatwienia w korzystaniu z  praw autorskich w badaniach, edukacji oraz integracji osób niepełnosprawnych i po trzecie, stworzenie bardziej zrównoważonego rynku dla twórców i prasy. Skupimy się na przepisach dotyczących najważniejszych aspektów pierwszego i trzeciego z ww. priorytetów.

Dyrektywa zgodnie z założeniami ma na celu dalszą harmonizację prawa UE, którego przepisy będą miały zastosowanie do prawa autorskiego i praw pokrewnych w ramach rynku wewnętrznego, mając na uwadze w szczególności cyfrowe i transgraniczne używanie chronionych treści.

Ułatwienia w licencjonowaniu

W ramach pierwszego priorytetu, tj. zapewnienia większego wyboru i dostępu do treści online, propozycja Komisji ogranicza się do wprowadzenia mechanizmu negocjacji dostępnego dla podmiotów zainteresowanych wykorzystaniem i udostępnianiem utworów audiowizualnych na platformach VOD. Państwa Członkowskie mają zapewnić, w przypadku wystąpienia trudności w zawarciu takiej umowy, możliwość zwrócenia się przez strony do niezależnego organu, który posiada odpowiednie doświadczenie mediacyjne. Organ ten powinien towarzyszyć w negocjacjach i pomóc osiągnąć porozumienie.

Nowe prawo dla wydawców publikacji prasowych

Szczególnego podkreślenia wymagają proponowane rozwiązania w ramach trzeciego priorytetu. Projekt dyrektywy wprowadza, po pierwsze, nowe prawo pokrewne dla wydawców publikacji prasowych (projekt dyrektywy zawiera ich definicję), dotyczące cyfrowego korzystania z tych publikacji i obejmujące zwielokrotnianie oraz podawanie do publicznej wiadomości w taki sposób, że osoby postronne mają do nich dostęp w wybranym przez siebie miejscu i czasie. Nowe prawo w założeniu ma być podobne do już obowiązującego w UE prawa przysługującego  producentom filmowym i producentom fonogramów. Prawo do publikacji prasowej ma wygasać po 20 latach od jej pierwszej publikacji. Wydaje się, że wprowadzenie takiego prawa może mieć poważny wpływ na działalność, nie tylko części podmiotów z branży internetowej, ale przede wszystkim zwykłych użytkowników Internetu. Szerzej ta propozycja została opisana we wpisie: Nowe prawo dla wydawców prasowych – propozycja Komisji Europejskiej.

Nowe obowiązki dla niektórych usługodawców

Kolejnym planowanym rozwiązaniem jest wprowadzenie szeregu nowych obowiązków usługodawców świadczących usługi społeczeństwa informacyjnego, którzy przechowują i zapewniają dostęp do dużej ilości utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną, które są zamieszczane przez użytkowników takich serwisów. Usługodawcy będą zobowiązani do podjęcia środków mających na celu zapewnienie właściwego wykonywania umów zawartych z podmiotami uprawnionymi z tytułu prawa autorskiego lub innych praw wyłącznych oraz podejmowania środków w celu zapobiegania umieszczaniu przedmiotów objętych ochroną bez zgody podmiotów uprawnionych. Projekt dyrektywy wskazuje jedynie, że środki te powinny być odpowiednie i proporcjonalne, a jako przykład takiego środka wskazuje narzędzia do automatycznego rozpoznawania treści. Wśród funkcjonujących obecnie tego typu mechanizmów wymienić można np. system Content ID stosowany na platformie YouTube. Usługodawcy będą zobowiązani w związku z wprowadzeniem powyższych środków dostarczać podmiotom uprawnionym informacje na temat podjętych środków, a także odpowiednio o skali wykrywania i używania przedmiotów objętych ochroną zamieszczonych w prowadzonych przez nich serwisach. Z drugiej strony Państwa Członkowskie mają zapewnić odpowiednie narzędzia dla użytkowników, umożliwiające składanie skarg i dochodzenie odszkodowania w przypadku wystąpienia sporów na tle stosowania środków, o których mowa powyżej. Projekt dyrektywy nie przewiduje żadnych wyjątków podmiotowych (np. dla małych i średnich przedsiębiorstw), a  kryterium „dużej ilości” przedmiotów objętych ochroną, stanowiące jedną z przesłanek zastosowania omawianego rozwiązania, jest wysoce nieprecyzyjne. Wprowadzenie takiego rozwiązania w sposób znaczący  wpłynie na zakaz wprowadzania ogólnego obowiązku monitorowania treści przez usługodawców będących pośrednikami, który jest przewidziany w dyrektywie o handlu elektronicznym.

Transparentność

Ponadto Państwa Członkowskie powinny przyjąć środki, które zapewnią twórcom i artystom wykonawcom informowanie na bieżąco o wykorzystywaniu przedmiotów objętych ochroną przez podmioty, na rzecz których została udzielona licencja albo zostały przeniesione prawa. W szczególności dotyczy to sposobów używania, wygenerowanych zysków oraz należnego wynagrodzenia. Projekt dyrektywy przewiduje możliwość zastosowania wyjątków m.in. w przypadku, kiedy obciążenie administracyjne związane z wypełnieniem takiego zobowiązania, byłoby nieproporcjonalne do zysków generowanych w związku z wykorzystywaniem przedmiotów objętych ochroną.

Waloryzacja wynagrodzenia

Projekt dyrektywy nakłada także na Państwa Członkowskie obowiązek zapewnienia możliwości waloryzacji wynagrodzenia autorów i artystów wykonawców w przypadku, kiedy wynagrodzenie przewidziane w umowie o korzystanie z praw jest nieproporcjonalnie niskie w stosunku do zysków, jakie generuje korzystanie z utworów lub artystycznych wykonań.

Dodatkowo, Państwa Członkowskie mają zapewnić, aby spory wynikające z ww. obowiązku informowania podmiotów uprawnionych o wykorzystywaniu przedmiotów objętych ochroną oraz z możliwości waloryzacji wynagrodzenia mogły być poddane dobrowolnej, alternatywnej procedurze rozwiązywania sporów.

Zaproponowany pakiet aktów prawnych

Poza omawianym projektem dyrektywy, Komisja przyjęła także inne projekty odnoszące się do prawa autorskiego i praw pokrewnych – projekt rozporządzenia ustanawiającego zasady dotyczące wykonywania praw autorskich i praw pokrewnych mające zastosowanie do niektórych nadawców transmisji i retransmisji programów telewizyjnych i radiowych, a także projekty kolejnej dyrektywy i rozporządzenia dotyczące ułatwień korzystania przez osoby niepełnosprawne z przedmiotów chronionych prawem autorskim i prawami pokrewnymi. Wszystkie cztery projekty zostaną przedłożone Parlamentowi Europejskiemu i Radzie do przyjęcia. W ramach strategii jednolitego rynku cyfrowego, przedstawione projekty stanowią uzupełnienie proponowanego rozporządzenia w sprawie przenoszenia treści (rozporządzenie w sprawie tzw. geoblockingu, grudzień 2015 r.), zmienionej dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych oraz komunikatu w sprawie platform internetowych (maj 2016 r.).

21 wrz 2016

Portale społecznościowe a naruszenie dóbr osobistych

Pojawiło się precedensowe orzeczenie w sprawie naruszenia dóbr osobistych na portalach społecznościowych. Sąd Apelacyjny w Gdańsku stwierdził, że w określonych okolicznościach faktycznych samo przekazanie przez użytkownika Internetu innej osobie linku do artykułu prasowego może stanowić naruszenie dóbr osobistych osoby, której dotyczy przekazywana informacja.

Takie stanowisko zajął Sąd Okręgowy w Gdańsku, a następnie potwierdził Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z dnia 27 kwietnia 2016 r. (sygnatura akt I ACa 1068/15), którego uzasadnienie zostało opublikowane w ostatnim czasie.

****

Stan faktyczny sprawy

Powód był dyrektorem domu dziecka. Do jednostki, pod którą podlegała placówka zaczęły wpływać anonimowe doniesienia o dopuszczaniu się przez jej pracowników rzekomych czynów pedofilskich względem podopiecznych, czego jednak nie potwierdziły przeprowadzone w późniejszym czasie kontrole. Po pewnym czasie na łamach jednego z portali internetowych został zamieszczony artykuł pt. „Afera w (…)! Pedofile rządzili domami dziecka”. Artykuł, który ukazał się zarówno w formie papierowej, jak i elektronicznej, odnosił się także wprost do osoby powoda (opatrzony był m. in. jego zdjęciem z zamazaną twarzą). Niedługo po ukazaniu się publikacji, każdy z pozwanych w sprawie udostępnił na swoim profilu w jednym z serwisów społecznościowych odnośnik do niej oraz zacytował jego fragment. Jedna z pozwanych opatrzyła swój wpis także niewybrednym komentarzem odnoszącym się do nagannych czynów, których rzekomo miał się dopuścić powód. Ważną okolicznością dla rozstrzygnięcia sprawy był również fakt, iż pozwani dobrze znali powoda przez wzgląd na stosunki rodzinne i towarzyskie. Publikacja artykułu negatywnie wpłynęła m.in. na karierę zawodową powoda, który stracił pracę w domu dziecka. Powód wytoczył powództwo przeciwko wszystkim 3 osobom, które zamieściły wpisy z fragmentem i linkiem do artykułu na swoich profilach w jednym z serwisów społecznościowych.

Ocena prawna sądów I i II instancji

Sąd I instancji uznał powództwo za usprawiedliwione co do zasady wskazując, że pozwani naruszyli dobro osobiste w postaci czci powoda poprzez udostępnienie publikacji zawierającej zarzuty skierowane wobec powoda o rzekomym wykorzystywaniu seksualnym podopiecznych placówki, której powód był dyrektorem, a w przypadku jednej z pozwanych dodatkowo zamieszczenie komentarza. Sąd zwrócił uwagę, że wprawdzie w artykule nie zostały wprost podane dane osobowe powoda, to jednak informacje w nim zawarte dotyczące np. miejsca pracy umożliwiały łatwą identyfikację powoda, zwłaszcza dla osób, które go znały osobiście. Identyfikację dodatkowo ułatwiała fotografia powoda.

Sąd uznał działania pozwanych za bezprawne przede wszystkim dlatego, że: znali oni powoda osobiście, wiedzieli o jego konflikcie z żoną, która wysuwała przeciwko niemu oskarżenia, nie podjęli żadnych działań w celu weryfikacji stawianych powodowi zarzutów, a mimo to podjęli celowe działania, aby przedstawić go w negatywnym świetle. Ponadto, przez udostępnienie artykułu pozwani chcieli umożliwić zapoznanie się z nim przez większą ilość osób, co stanowiło jeszcze większą dotkliwość dla powoda. Z drugiej strony, sąd orzekający stwierdził, że ocena byłaby zapewne inna w przypadku, kiedy strony sporu byłyby dla siebie osobami obcymi. Wobec braku szczególnych okoliczności, za dopuszczalne należałoby bowiem uznać udostępnianie przez osoby niebędące dziennikarzami artykułów prasowych bez uprzedniej weryfikacji prawdziwości zawartych w nich twierdzeń.

Co istotne, Sąd I instancji uznał, że pozwani powinni przeprosić powoda w formie analogicznej do tej w której nastąpiło naruszenie jego dóbr osobistych, czyli poprzez zamieszczenie wpisu o określonej treści na profilu każdego z pozwanych w serwisie społecznościowym. Jednocześnie, sąd przez wzgląd na niewielki krąg osób, które mogły zapoznać się z artykułem na skutek działań pozwanych nie uwzględnił żądania powoda dotyczącego zapłaty zadośćuczynienia za doznaną przez niego krzywdę.

Sąd II instancji w całości podzielając stanowisko Sądu Okręgowego uznał, że w dobie bardzo dużej ilości informacji, jaka jest codziennie dostarczana użytkownikom Internetu oraz szybkości ich przekazu, znaczenie należy przypisać również takim działaniom, jak te podjęte przez pozwanych tj. wyselekcjonowaniu konkretnej informacji, nadaniu jej przymiotu szczególnie interesującej oraz zwróceniu na nią uwagi określonemu kręgowi odbiorców, co do których zachodzi prawdopodobieństwo, że nie wszyscy są czytelnikami tytułu prasowego, w którym ukazał się artykuł. Sąd II instancji jednocześnie podniósł, że ocena działań pozwanych byłaby zapewne inna, gdyby między stronami nie istniały określone więzy rodzinne, a pozwani udostępniliby treść artykułu np. w celu ostrzeżenia innych o możliwym zagrożeniu, gdyż wtedy ich działanie mogłoby być uznane za motywowane ważnym interesem społecznym i przez to wyłączające bezprawność naruszenia dóbr osobistych. Sąd Apelacyjny, przeciwnie do wyroku Sądu Okręgowego, uznał również że powodowi należy się zadośćuczynienie.

Komentarz

Opisywany wyrok jest interesujący z kilku powodów. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że sąd uznał za zawinione naruszenie dóbr osobistych działanie polegające jedynie na udostępnieniu fragmentu treści artykułu oraz linku do niego na profilach pozwanych w serwisie społecznościowym. Do przyjęcia takiej oceny, skłoniły sąd szczególne okoliczności faktyczne omawianej sprawy omówione wyżej.

Kolejną wartą odnotowania kwestią jest forma opublikowania przeprosin za naruszenie dóbr osobistych. Należy uznać, że sądy orzekające słusznie przyjęły, iż najwłaściwsza będzie tu forma analogiczna do tej, w której nastąpiło naruszenie. Powszechnie przyjmuje się, że realizacja żądania pokrzywdzonego w tym zakresie nie powinna obciążać drugiej strony ponad miarę, a zatem powinna być adekwatna zarówno do zakresu naruszenia, jak i stopnia jego szkodliwości. W tym kontekście warto zwrócić uwagę także na inny wyrok, który zapadł w ostatnim czasie (wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, III C 324/15), wprawdzie nieprawomocny, jednak na mocy którego nakazano publikację przeprosin przez okres 30 dni na pierwszej stronie egzemplarzy drukowanych oraz na głównej stronie internetowej gazety, w której opublikowano sporny artykuł. Takie rozstrzygnięcie sądu stawia pod znakiem zapytania jego zgodność ze wspomnianą wyżej zasadą adekwatności i proporcjonalności roszczenia publikacyjnego. Wyrok ten wzbudził także obawy Obserwatorium wolności mediów Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, które zarzuciło mu nieproporcjonalność zasądzonego środka i negatywne skutki jakie może on wywrzeć w sferze wolność wypowiedzi.

Poznaj nasz zespół